Lew został pojmany i wtrącony do obozu koncentracyjnego, gdzie, ku swemu zdumieniu, zastał inne lwy, które przebywały tam od lat, niektóre z nich przez całe życie, gdyż tam się urodziły. Wkrótce zapoznał się z działalnością społeczną lwów obozowych. Zrzeszały się w grupy. Jedna grupa składała się ze społeczników; inna zajmowała się rozrywką; jeszcze inna kulturą, gdyż jej celem było staranne przekazywanie zwyczajów, tradycji i historii z czasów, kiedy lwy były wolne; inne grupy były religijne — gromadziły się głównie, by śpiewać wzruszające pieśni o przyszłej dżungli, gdzie nie będzie ogrodzenia; niektóre grupy przyciągały tych, którzy z natury byli literatami lub artystami; jeszcze inne były rewolucyjne, spotykały się, by spiskować przeciwko swym zdobywcom lub przeciwko innym grupom rewolucyjnym. Co jakiś czas wybuchała rewolucja, jedna określona grupa była zgładzona przez inną, lub wszyscy strażnicy byli zabijani i zastępowani przez inny zespół strażników. Gdy tak się rozglądał, przybysz zauważył jednego lwa, który zawsze wydawał się głęboko zamyślony, samotnika, który nie należał do żadnej grupy i zazwyczaj trzymał się od wszystkich z daleka. Było w nim coś dziwnego, co wzbudzało u wszystkich podziw i wrogość, gdyż jego obecność wywoływała strach i zwątpienie w siebie. Powiedział on do przybysza:
– Nie przyłączaj się do żadnej grupy. Ci biedni głupcy zajmują się wszystkim oprócz tego, co jest istotne.
– A cóż to takiego? – zapytał przybysz.
– Studiowanie natury ogrodzenia.

Anthony De Mello

Żywienie iluzji. Wyobrażeń. Myślenie życzeniowe – zawsze piszę nasz, teraz dla odmiany piszę – mój pokarm powszedni. Łatwo być oceniającym mędrcem, który prawi morały siedząc na swym iluzorycznym tronie w królestwie własnego słusznego poglądu. To moja podstawowa iluzja, odżywczy pokarm Boga Mózgu – Ja wiem, Ja jestem lepszy, Ja sędzia najwyższy. Mówię to głośno, bo taka jest rzeczywistość mojego stanu, tak jestem uwarunkowany. Poruszam się wkoło, jednak to koło w swojej istocie jest spiralą. To nie podróż w poziomie, a droga w głąb. Okrywanie swojego prawdziwego nie zafałszowanego stanu to jest dla mnie esencją duchowości bez doktryn, ksiąg, recept, modlitw i projekcji. Jako najcenniejszy skarb i jądro takiej właśnie duchowości uważam szczerość. To daję i tego wymagam. Szczerość to nie jest opłacalny biznes, to raczej brzemię – bycie w bezdomnym punkcie, poza obozami, grupami i poglądami często w konflikcie z innymi z samym sobą. To wymaga przytomności. To wymaga ciągłej obecności i patrzenia na samego siebie w sposób ostry i krytyczny. Tak rozumiem slogan – zacząć od siebie.

Chcę wierzyć, że jestem wyjątkowy, to jest niejako filtr przez który moja świadomość ogniskuje tak zwaną rzeczywistość. Czasem po cichu i skrycie wbrew oczywistym faktom potrafię utwierdzać się w tym przekonaniu. Może to trwać tygodnie, miesiące, lata. Może to trwać całe życie. Mogę być swoim najwyższym mistrzem duchowym i ukryć płaszcz pychy pod obdartą szmatą fałszywej skromności. Widzę to w sobie – ten konstrukt Boga Mózgu. To nie jest problem kiedy atakuję innych i oceniam rzeczy „na zewnątrz” – to jest łatwe, płynie wartko i może być efektowne, a nawet efekciarskie. Taki macho. Jednak kiedy ten miecz skierujesz we własną stronę – wszystko nagle się zmienia. Nagle jesteś nagi i bezbronny. Zaczynasz widzieć nie iluzje tego świata z jakich niby jakaś prawda cię wyzwoli, a iluzję samego siebie z której żadna „prawda umownych znaczeń” cię nie wyzwoli. To nagi punkt. Punkt esencja. Miejsce poza dyskusją. Zero. Jądro spirali.

Dlatego szczerość jest tak istotna. Szczerość z dobrego serca, miłość – miecz. Mądrość rozróżniania. Odwaga spojrzenia w lustro. Czuję się człowiekiem Cienia gdzieś w środku, jednak to tylko pozorny mrok, pozorny gniew, pozorna pewność siebie. Czy jestem pewny siebie?

Nie.

Dlatego nie mam czego bronić. Poglądy jakie mogę żywić i odżywiać w tym samym momencie układam w mogiły na wielkim cmentarzu poglądów. Maski jakie mogę ubierać to tylko dekoracje i same z siebie będą karykaturą. Wszystkie te punkty zaczepienia, dyskusje, misje, wizje i plany.

Plastikowy budda w pudełku. Trochę zabawy.

 

Reklamy
%d blogerów lubi to: