Odpowiedzialność to również zdolność do odpowiedzi. Pytanie zostało postawione w poprzednim poście. Trzeba również przyznać, że dywagowanie na tak skomplikowane zagadnienia skazane jest na daleko posunięte uproszczenia, a nader wszystko brak wiedzy i nieznajomość faktów. Doszliśmy do punktu w którym w coraz większym stopniu odnosimy się nie do faktów, a do przypuszczeń, interpretacji i histerycznych wynaturzeń internetu.

Ten specyficzny rodzaj zagubienia jest skutkiem nadpodaży informacji i siłą własnego impetu tworzy kolejne przyczyny dla kolejnych masowych reakcji – impulsów. Tak to się toczy. Fakty są jak kamienie idące na dno wybrane z różnych źródeł i rzucone w otchłań „ducha czasu”, a to co nam zostaje to pojawiające się na tafli monitorów okręgi – echa. Jak nie wróżyć z fusów tej spekulacyjnej samo rozpuszczalnej bagnistej brei epoki, gdzie głos specjalisty nadpisuje głos eksperta w czasie rzeczywistym i z chwili na chwilę ta „płynna rzeczywistość” przecieka nam przez roztrzęsione palce.

Zrzut ekranu 2017-09-28 o 12.18.52Wydaje mi się, że klucze są w środku. A my jesteśmy zamknięci w cywilizacyjnej izolatce – szczurzym parku zabaw i psot kompletnie zależni od Laboratoryjnego Kompleksu Warunkowań (ekonomia, polityka, kultura, religia, rodzina etc). Trzeba puścić pawia, albo to wysrać – by wydobyć klucz. Nie ma innej drogi. Warstwa po warstwie, trucizna po truciźnie, kłamstwo po kłamstwie. Niech wychodzi, niech odpada. Wypróżniajmy się! Klucz samoistnie posiada całą potrzebną instrukcję obsługi. Zajmowanie się tym światem nie ma końca, nawet z tak dobrotliwą motywacją jak chęć pomocy i nerwowe uwrażliwienie na wszystkie te objawy choroby i patologii – jednak to z drugiej strony permanentny stan lękowy, chroniczny stres zaszczutego zwierzęcia w klatce uwarunkowań. Jedyne co wydaje mi się naprawdę uczciwe to najpierw pomóc sobie. Z pomącą przychodzą święte instrumenty: humor i dystans, świadomość śmiertelności i dar trickstera i tarotowa podróż Głupca z przymrożeniem oka. Traktujemy ten disneyland zbyt na serio w iście ciężkostrawny katolicki sposób oparty na jakiś urojonych ostatecznościach i mega srogich parametrach krwi, krzyża i męki pańskiej. Z punktu widzenia otwartej kosmicznej przestrzeni, jedynej perspektywy – nasza wielka batalia o nie wiadomo co to ugotowanie ciasta we wrzątku z cukru pudru. Finałem wszystkich naszych zmagań będzie tylko i wyłącznie kosmiczny cukier puder rzucony w bezkres otwartej przestrzeni – tego co jest i jednocześnie nie jest.

Zdolność do odpowiedzi to przede wszystkim rozpoznanie pytania jakie ten świat stawia wobec nas. Wymaga ciągłego stosunku, nie przerywanego. Grozi nam aborcją i więzieniem, grozi nam ten „świat” paluchem umownej władzy innych zagubionych ludzi i ich dyktatury szaleństwa, wciąż nas wciąga w wir swoich kwadratowych spraw i chce tłumaczeń, ciągłej wyprawy na Golgotę, samobiczowania i bóg sam nie wie czego. A my idziemy, podejmujemy tematy usypane z cukru pudru i przychodzi znów huragan kosmiczny i co?

DSC_5667

Co zostaje z tego? Krótka zaduma nad płytą grobowca? Pogryziony ogon? Długi?
Ten świat to Piekło Kombinatorów – dumnych i zapatrzonych w samych siebie wiecznie zajętych bieganiem wokół banalnych i głupkowatych spraw, lub zajętych innymi z braku własnej wyobraźni i daru twórczego. Syndrom wystawania w oknach, patrzenia na ulice, na podwórka, na sąsiadów, obgadywania, plotkowania.
Cała sfera polityki jest tym skażona i z tego żyje. Dlatego jest to zagłębie jałowości. Heroinowy cukier puder. Walisz to po kablach odbiorników. W procesie komunikacji mamy Odbiorcę i Nadawcę. Społeczna Mizeria jest wynikiem ulokowania u wylotu Kabla. Tam leci hejnał z wieży z kości słoniowej, radiowęzeł Babilonu, playlista dżumy. Polityczno – propagandowe disco – polo. Życie mija w tym żałosnym tańcu na balu przebierańców w oczekiwaniu, aż Kopciuszek kupi sobie modny ciuszek i zje placuszek ze świńskich uszek. Masy czekają poprawy, normalności, igrzysk i chleba. Masa cukrowo – pudrowa z buraka wylana na betonowe spody miast. Na wierzchu nadgryzione jabłko w Raju. Jabłecznik – Zakalec. Urabianie masy tego ciasta to przecież cała kwadratowa maszyneria. Proces. Receptura. W wyniku tego zanika zdolność i odwaga do Odpowiedzi. Maszyneria nie spotyka Oporu. Walec jedzie.

Zrzut ekranu 2017-09-28 o 12.23.46Opór to nie jest dla mnie reagowanie na Komunikat. Opór to Odpór. Nadawanie swojej Odpowiedzi bez Zabezpieczeń i Ograniczeń. Indywidualny taniec z Rzeczywistością, nauka kroków i wreszcie Przejęcie Kontroli nad Sobą. Odłączenie od kabli. To wszystko zostało tak zorganizowane byś zawsze był w defensywie na pastwisku – polu minowym zastraszony i bezwładny. Renderowanie warunkowania w czasie rzeczywistym. Animowanie Anonimowej Masy. Wystarczy się przyjrzeć – większość czasu – jedynie musimy reagować na to co stworzył ktoś inny. Grać w czyjeś gry. To nie są nasze zasady. Wszystko było w pakiecie przy urodzinach w szpitalnej sali. Nauczono nas Reakcji i to takiej, która jest przewidywalna, dlatego też Krupierom łatwo tym manipulować i dostają najczęściej to czego chcą.

Zawsze miałem opór przed uczestniczeniem w wymyślonych przez kogoś innego grach, w tańcach towarzyskich i imprezach integrujących bydło w ubojni. W politykowaniu w kibicowaniu i naśladownictwie. Życie dla mnie to coś więcej. Rozwój, nauka, tworzenie własnych parametrów istnienia w oparciu na indywidualnym doświadczeniu. Życie od kuchni. Tworzenie własnych dań bez patrzenia na cudze receptury. Przygoda poznawania siebie i odkrywania nieskończonego potencjału jaki przynosimy na ten świat. Wreszcie zdolność do Odpowiedzi i umiejętność trawienia własnych pytań. Gotowanie, pisanie, praca duchowa – fundamenty. Jak wiesz kiedy posypać, kiedy wysypać jak użyć cukru pudru, jak się tym bawić – to nic nie może zaszkodzić. Jak osłodzić mózg, by podczas tej wieczerzy smakował jeszcze lepiej.

DIY!

Reklamy
%d blogerów lubi to: