14962229_10207713642581054_40306752_n

Zajmujemy się kuchnią, bo to uczciwa i potrzebna praca. Nie ma wysokich lokacji w tabelkach prestiżu cywilizacji folderu i opakowania 3D. Rezygnujemy z przyrządzania i gloryfikowania mięsa na rzecz skromnej i bardziej przyjaznej istotom i środowisku diecie roślinnej. To nie kwestia mody czy trendu, a zwykłej ludzkiej troski i współczucia.

Jeszcze nie tak dawno pokarm był najwyższym dobrem, podstawą życia i przetrwania. Nasz obecny dobrobyt żywieniowy, jego różnorodność i dostępność z perspektywy rolniczych społeczności tamtych czasów to zupełnie abstrakcyjny poziom szczęśliwości. Życie w zgodzie z cyklami natury było koniecznością, to co obecnie kupujemy sobie w pobliskim sklepie lub targu płacąc zadrukowanymi papierkami za egzotyczne owoce jakich jeszcze kilkadziesiąt lat temu nasi rodacy nie widzieli na oczy. Ich głównym zajęciem była produkcja żywności i dlatego pokarm był „dobrem ekskluzywnym” a jego wystarczająca ilość definicją szczęścia. Mamy obecnie takie romantyczno – sentymentalne tęsknoty za odległymi czasami więzi z matką ziemią i życia zgodnego z cyklami natury – roztaczaną z perspektywy ludzi żyjących w cieplarnianych warunkach „szczytu cywilizacji” wrzucających grafiki na fejsie z pięknymi zapracowanymi i szczęśliwymi ludźmi ziemi i roli. To iluzja. Niektórzy nasi dziadkowie przeżyli wielką wojnę, jako dzieci pracowali całe dni fizycznie w polu i poznali co to prawdziwy głód. To wcale nie było tak dawno temu. Pamiętam zimowe ferie u dziadków, kiedy spało się pod wielkimi pierzynami, spało się w ciuchach i czapce i dopiero o poranku rozpalało w piecu. Życie było bardzo fizyczne i ograniczone wydolnością organizmu w czasie ciężkiej pracy. Po żniwach, przychodził czas jesiennego gromadzenia zapasów pożywienia i opału – by przetrwać srogą zimę. Z kominów wznosiły się kłęby szarego dymu, najczęściej z oszczędności palono w jednej izbie, w której toczyło się życie przez tę parę godzin naturalnego światła.

Docenianie prostych dostępnych nam wygód uważam za fundamentalne z perspektywy nieprzewidywalności wydarzeń jakie mogą nas spotkać. Wdzięczność za ciepło i pokarm i pokój – jak wielkim są darem – zapytać warto tych, którzy doświadczyli ich braku. Tak jak teraz w wielu miejscach na świecie, gdzie nie ma pokoju i szaleje wojna napędzana ludzką głupotą i pazernością. Urojoną misją wyrównywania krzywd, stosowaniem absurdalnej zemsty i zbiorowej odpowiedzialności. Miliardy istnień zostają skazane na tragiczne warunki i brutalną śmierć – tylko z powodu pożądania ich ciał nie z głodu, a z chęci nasycenia gustów istot ludzkich, które tak szybko zapominają o swojej własnej trudnej przeszłości głodu i cierpienia o swoim własnym zniewoleniu i niewolniczej pracy – traktując w ten sam sposób zwierzęta. Pycha poczucia władania i posiadania istot i ziemi – urojone prawo własności.

Człowiek ma niezwykle krótką pamięć. Cena bezmyślnej i bezrefleksyjnej wygody kosztem innych istot i środowiska naturalnego – będzie wzrastać na naszych oczach. Iluzoryczność kultury konsumpcyjnej i dostępności żywności na odległość wyciągnięcia ręki w hipermarkecie i odgłos elektronicznego czytnika przy kasie nie posiada w „zestawie” dożywotnej gwarancji, co więcej wzrost populacji ludzkiej w coraz większym stopniu będzie ograniczać nasze fanaberie.

14915051_10207713642421050_1594557135_n

Zajmujemy się kuchnią, bo to uczciwa i potrzebna praca. Nie ma wysokich lokacji w tabelkach prestiżu cywilizacji folderu i opakowania 3D. Rezygnujemy z przyrządzania i gloryfikowania mięsa na rzecz skromnej i bardziej przyjaznej istotom i środowisku diecie roślinnej. To nie kwestia mody czy trendu, a zwykłej ludzkiej troski i współczucia. Gastronomia uczy pokory i szacunku do pracy. Dieta wege uczy poszanowania dla innych istot i matki ziemi. Prosta ludzka duchowość oparta na mądrości i trosce i prostocie codzienności uczy wdzięczności.

Wdzięczności przede wszystkim za możliwość rozwoju, nauki na błędach i dzielenia się doświadczeniami, myślami i sercem. Wszyscy czujemy instynktownie, że życie może być proste i szczęśliwe i nie potrzeba nam sztucznych ornamentów i krzykliwych haseł.

Prawo do wolności i szacunku jest wrodzone wszystkim istotom. Pokój jest naturalnym stanem świata – jak pisał Lao Tzu. Antoine de Saint-Exupéry zadał natomiast proste i fundamentalne pytanie:

Czy nie lepiej byłoby zamiast tępić zło szerzyć dobro?

 

Reklamy
%d blogerów lubi to: