DSC_7924
Zazwyczaj w piątki cywilizowany świat schodzi do poziomu komórkowego. Mało ozdobiony pantofelek zagubiony przez królewnę na balu – gdzie jest wszystko na „p” i znacznie więcej. Urodzinowy tort dla pana prezydenta. Barbie miała leczenie kanałowe zębów mądrości. Nie wyszło. Pocałunek żaby – ofiary śmiertelne. Mówią o toksynach z puszczy, od tubylców – jednak tuż przed nimi niczym przysłowiowa belka rozpościera się Wielkie Toksyczne Królestwo.

Minione czasy zawsze ze mną są tu
W marszu doświadczeń dług właśnie odebrać chcą swój

PROBLEM 2040

Napędzająca tą globalną techno imprezę Czarna Maź nieubłaganie wyczerpuje swoje zasoby, zatem w akcie rosnącej desperacji wyciskamy gąbkę do ścierania tablicy giełdowych wyników firm z branży paliwowej. Tak wysychające źródełko współczesny wojen o mityczną demokrację, o spektakularne prawa człowieka, o wolność naszą, którą zgaszą wraz ze światłem w salonie Białego Domu.

Będziemy dziękczynić ubijając tony zmutowanych indyków. Będziemy dziękczynić układając scrabble z zakupowych paragonów. Będziemy czynić zaklęcia by dało się jeszcze coś wyssać, wydłubać – cokolwiek. Choć przez iluzoryczną chwilę odwiedzić Raj przy siódmej alei – jednak piksele znów odsłonią prawdę. Niestety.
Dodawanie czczej nadziei do nadziei nie czyni sumy dodatniej. Jak wiemy bilans jest ujemny. Ujemny.

Jak do tego doszło – zapytamy po raz kolejny. Jednak bardziej wydajna wyszukiwarka pokrzepiających haseł wypluje wyniki – a wśród nich dwa Piątki:

„Czarny piątek (ang. Black Friday) – piątek po Dniu Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych, najczęściej określany początkiem sezonu zakupów przed Bożym Narodzeniem. Wiele punktów sprzedaży czynnych jest w dodatkowych godzinach, niekiedy nawet całą dobę, oferując jednodniowe okazje i zniżki. W Stanach Zjednoczonych jest to często najbardziej dochodowy dzień dla sprzedawców; w ten dzień od wielu lat zakupów dokonuje ponad 100 milionów Amerykanów.”

„Black Friday („Czarny Piątek”) – jeden z najtragiczniejszych pożarów buszów, który kiedykolwiek nawiedził Australię. Pożar miał miejsce 13 stycznia 1939 w stanie Wiktoria. W wyniku pożaru zginęło 71 osób, kilka miast zostało doszczętnie spalonych, ponad 1300 domów uległo zniszczeniu, a łącznie 3700 budynków zostało spalonych. Prawie 20000 km² (2 miliony hektarów) ziemi zostało spalone – trzy czwarte stanu Wiktorii zostało dotknięte pośrednio lub bezpośrednio tą klęską.”

Zwrot symbol: gaz pieprzowy. Tam gdzieś w odległej Ameryce nieopodal rzeki Missouri jest wojna o bardzo symboliczną budowę jakby inaczej rurociągu, ropociągu, łupkowego oparociągu. Monstrum jest w ciągu ssie jak nigdy dotąd. Wojny, rewolucje, przemysł rozrywkowy – wszyscy chcą swojej działki. Zrolowana jednodolarówka ma w tym wypadku długość blisko tysiąc dwieście mil i nazwano ją Dakota Acces Pipeline (DAPL) i można według szacunków wciągnąć 470 tysięcy baryłek towaru dziennie. Wilk z Wall Street będzie zadowolony. Nie zabraknie prądu do gramofonów. Facebook huczy, nawołuje przez wielkie „f”. Font, foto, funt.
Komiksowi Indianie na koniach w zderzeniu z policją i prywatnymi najemnikami ubranymi w kombinezony strzało odporne z napisem „Śmierć wrogom ojczyzny”, Dziczyzna się broni, a kowboje strzelają obcasami. Jakie święte rzeki?! W post cybernetycznym świecie wartości łupkowych walimy dzikich jak zawsze pieprzem, strumieniem pod ciśnieniem gęstego moczu mocodawców. Nie widzieliście kurwa Avatara?! Wstrzelmy tutaj prasowego rasowego newsa:

„Sklepy Walmart stają się tego dnia terenem największych walk. Do poważnych wypadków doszło tam jeszcze w 2008 i 2009 roku. Kobieta, która chciała kupić mocno przeceniony sprzęt elektroniczny, popryskała gazem pieprzowym innych klientów czekających w kolejce. Do kolejnego tragicznego wypadku doszło po wyważeniu drzwi sklepu Walmart w 2008 roku. Jeden z tymczasowych pracowników sieci został wtedy zadeptany na śmierć. Obrażeń doznało też 11 kolejnych pracowników sklepu, w tym ciężarna kobieta.”

Wall Smart Street. Torebki, radia, gofrownice – ja jebe – jak mówi znany video vloger. Ja jebe. Powtórzmy to zdanie wyraźniej:

„Jeden z tymczasowych pracowników sieci został wtedy zadeptany na śmierć.”

Tymczasowy. Zadeptany. Na śmierć.

Promocja! Obniżka! Lekka obniżka wartości. Gaz pieprzowy.

Przyzwyczajamy się do deptanie. Deptanie jest modne. Modne na morzu, w powietrzu i na lądzie. Wielki globalny dywan dziergany na bliskim wschodzie. Wzory osiągnęły poziom abstrakcyjny. Jak granice państw i umowy międzynarodowe, jak debaty w telewizorach. Wróćmy jednak na imprezę. Właśnie DJ gra ósmego seta. Miliardy pięć centymetrów ponad chodnikami. Lekkie uniesienie jak w kapsule promu kosmicznego. Ta ta chwila przed upadkiem. Zazwyczaj relatywnie trwa krótko. Jednak możemy to wydłużyć biorąc dragi i odpalając konsole VR-u. Wydłużymy Święto Wyprzedaży. Przeciągniemy wstęp do motywu przewodniego dając czas na napierdalanie Indian i dzieci w krajach Mahometa. Indyka wypycha się od dupy strony.

Winogronem i oliwkami. Ananasem.

90 minut i gotowe.

Reklamy
%d blogerów lubi to: