Ludzkość  nie potrafi znieść zbyt dużej dawki rzeczywistości.

T.S. Eliot

Jego skupienie przyprawiało o ciarki, kiedy patrzył w tłustą zawiesinę parującą z garnka i wolnym ruchem obracał kawałki mięsa. Przypominał ojca świętego w tym białym kitlu odprawiającego rytuał ofiarowania. Koścista dłoń operująca ostrym jak brzytew rzeźnickim nożem jednym płynnym ruchem oddzielała skórę od ciała, które wciąż było ciepłe. Jak papież gotujący swoje owce.

Oddychał głęboko i powoli od czasu do czasu zastygał na bezdechu zamykając oczy i głaszcząc ciało zwierzęcia. Jednak najważniejsze zawsze było serce. Kiedy je dotykał pojawiały się wizje, które nie są jedynie obrazami, a bardziej podobne są do uczuć, które przybierają formy. Jego głowa w nagłym spazmie wykrzywiała się w zupełnie nienaturalny sposób, a oczy stawały się zimne i nieruchome.

Widział.

Zamówienie zostało przyjęte. Czarna drukarka wypluła z siebie czek. Szymon z wydawki wsunął zamówienie w listwę i wywołał:

– Szefie! Serce jagnięce na czerwonym winie i indycze żołądki w granatach ze świeżymi mikro ziołami na stolik dla vipów.

Wydawka jest miejscem gdzie przyjmujemy zamówienia ze Złotej Świni i Czerwonego Węża czyli restauracji i klubu, my moi mili jesteśmy na samym dole w kuchni Czarny Kogut, gdzie toczy się nasz żywot. To duży stół i rzędy GN-ów w których są zioła, pokrojone owoce, oliwy i sosy gdzie zazwyczaj urzęduje Szymon zwany Kefasem przystrajając talerze i nosząc wszystkie te pyszności do windy, z której odbierają je skąpo ubrane i najczęściej porobione jakimś syntetycznym ścierwem kelnerki. Kuchnia to nasza świątynia, a my no cóż przez cały boży dzień odprawiamy ten nieskończony rytuał by zadowolić wasze martwe dusze i upadłe ciała. Mamy tu dużo miejsca na swój gastro taniec pełen pokracznych ruchów i zadziwiających zmian tempa i piruetów. Potrafimy tańczyć gotując i to jest tak zwany level pro. Archaniołowie zmysłów obracający kołowrotem karmy. Jest tu nas trzynastu, z czego Judasz najczęściej jest na zwolnieniu, bo ciągle coś kombinuje.

Ten epicki opis postaci na początku tej tak zwanej narracji – to Erwin Mot – nasz znakomity szef kuchni – wielka gwiazda nad stajenką do której prężnym krokiem zmierzają trzej znani wam królowie, których imiona to Gniew, Pożądanie i Głupota ubrane w nowoczesne garnitury i jeżdżący najnowszymi elektrycznymi furami pod progi naszego parku rozrywki dla zmysłów. Jesteśmy ostatnimi kucharzami z krwi i kości, bowiem wszędzie obsługują konsumenckie wygłodniałe masy – maszyny serwując im syntetyczne ścierwo pozbawione jakichkolwiek walorów smakowych i wartości odżywczych. Maszyny zmieniają was w maszyny a rzeczywistość w Fabrykę – Gastropolis. To miejsce jeżeli istniały by jeszcze jakiekolwiek powszechne wyróżnienia odznaczono by każdą możliwą gwiazdką jednak jest to miejsce ukryte przed wzrokiem wścibskich i tępych mas. Działamy w kulinarnym podziemiu, na granicy umownego prawa, bowiem specjalizujemy się w kuchni konfusion nie mylić z Konfucjuszem, bo jego zasady odeszły już w kompletne zapomnienie, my robimy mięcho. Sto procent prawdziwej padliny, nie jakieś podrabiane substytuty, specjalizujemy się w ostatnich wieczerzach, na które przyrządzamy ostatnie sztuki danego gatunku zwierząt, za które te ociekające śliną demony płacą tyle, że mózg by wam wyparował z wrażenia. Mamy też te zwykłe hodowlane powszechnie kiedyś udomowione świnki, krówki, kurczaki i indyki i tym podobne pyszne i soczyste ułożone w piękny niemal artystyczny sposób na drogich porcelanowych talerzach w otoczeniu kryształowej zastawy i złotych sztućców. Mamy całą wielką zamrażarkę Śmierci i jedną ciemną celę, gdzie przy specjalnych okazjach podczas tzw „wieczerzy” zarzynamy „ostatnich”. Nasz Erwin Mot – Bóg Śmierci – błogosławi je i otwiera transfer.

Nie wiecie, to wam powiem, bowiem jesteście kurewsko skupienia na przyjemnościach, kuchnia – to jest ciężka praca nie jak standardy cybernetycznej popierdułki w którą gracie w nawigowaniu tymi swoimi surogatami w korporacyjnym chlewie gdzie rzucacie plastikowe perły przed kadrę menadżerskich wieprzy, my tu mordujemy dla was, byście mieli czyste i schludne dłonie tańczące jak balerina po klawiaturach waszych komputerów i chodzili po chmurach urojonych jobów. Gdzie od czasu do czasu ktoś rozmyślnie wrzuci zmazany obraz tego co się dzieje naprawdę, jednak szybko zostanie on oflagowany jako zbyt kurwa drastyczny.

Jednak możemy zmienić perspektywę, spojrzeć z tej bardziej słonecznej i optymistycznej strony – nadpisanej efemerycznej narracji o pogodnych pastelowych częstotliwościach ukulających neuroprzekaźniki w twojej mózgownicy narysowany perfekcyjnie przez specjalistów od cyber rzeczywistości 3D, który nadpisywany jest kiedy z nieba spada manna nano cząsteczek i nowa sieć informatyczna wyzwala obraz jaki widzisz. My widzimy jasno i wyraźnie, ponieważ żyjemy w podziemiu twojego świata gdzie nie sięga Władza Bogów. Strategia przetrwania zawsze dla nas była taka sama – nigdy nie pragnij władzy i zaszczytu, pereł, klejnotów i blichtru – trzymaj dystans Zrozumienia nie daj się pochłonąć lepkim mackom demonów.

„Najgorsze jednak jest to Asklepiosie, że wszystko to, do czego zmuszają ludzi rzeczy, które wymieniłem, jest tu poczytywane za najwyższe dobre, a nie jest uważane za szczególne zło. Pożądliwość brzucha, ostroga do wszelkiej niegodziwości, jest tym błędem, który trzyma nas tutaj z dala od Dobra.”

My tutaj manipulujemy smakiem, by twój mózg mógł się uzależnić, byś czuł to ssacze ssanie, byś pragnął zaspokoić ten głód, którego niestety nie sposób zaspokoić, bowiem ma bardziej pierwotną naturę, chodzi o to byś pożądał przyjemności i tej która w kulminacyjnym momencie cię rozczaruje zostawiając jednak nadzieję. Ta pulsująca nadzieja każde ci tu przychodzić i znów po raz kolejny ulegać naszym klątwom. Manipulacja, której celem jest Uzależnienie – czym jesteś lepszy tym masz lepsze notowania. Obraz, dźwięk, słowo, myśl, odczucie – wszystko podlega temu ukrytemu procesowi. Przyjemność musi być intensywna jednak krótkotrwała – tak dobrze myślisz – dokładnie To jest dobrym przykładem. Porusza Gadzi Układ usadawiając Bazowy Algorytm, który staje się Bazowym Mechanizmem przytwierdzającym cię do Matrycy Symulacji.

I teraz jeśli Matka Ignorancja wypluła cię niedawno z zawiesiny Chaosu, będziesz zauroczony, ufny i pełen naiwnego głupiutkiego entuzjazmu tak charakterystycznego dla większości zdezorientowanych istot skazanych jedynie na odbieranie impulsów i nic ponad to. Jednak w przypadku kiedy jesteś tutaj długo i masz za sobą szokujący wstrząs Przebudzenia i wzrost bolesnej i mało komfortowej Przytomności wówczas twoje postrzeganie odbiega znacznie od Standardu. Kiedy dodatkowo potrafisz wyzwalać w sobie zapisy z Czarnej Skrzynki Podświadomości z Magazynu Wszechrzeczy można powiedzieć stajesz się Realistą – widzisz rzeczy w nagich formach pozbawione kodów upiększających i maskujących – spoglądasz na Wskroś. Jak Mot kiedy dotyka kolejnego Serca.

Prawdziwej Wiedzy nie możesz użyć do Manipulacji, bo wówczas stajesz się Demonem. Upadasz.

Pierwotna potrawa nie ma smaku.

Reklamy
%d blogerów lubi to: