Poranki to dla nas jedynie czas zegarowy, żadnego światła miękko rozpraszającego otchłań nocy, jedynie pianie „Czarnego koguta” kiedy uruchamiamy strasznie toporną i przestarzałą wentylację. Śpimy w pokojach dla personelu jak niegdyś mali zapracowani Japończycy w swych kapsułach gdzie mieli do dyspozycji łóżko i komputer, jednak my z racji swojej dość unikatowej jak na te czasy profesji mamy dość komfortowe warunki w porównaniu z populacją ludzi Trzeciej Kategorii czyli Robotników lub co bardziej adekwatne Robotów. Można przyznać, że w tej istotnej kwestii nic zasadniczo się nie zmieniło – bowiem robotnicy zawsze byli po prostu mięsem armatnim, lub peklowaną mielonką do pożarcia zamkniętą w „puszce przetrwania” i otwieraną kiedy nadchodziła rewolucja czyli kiedy tak zwana klasa średnia lub poślednia próbuje „przejąć stery” elit i wówczas do tego rodzaju „manewru” używa klasy robotniczej rzucając im ochłapy w postaci nadziei poprawy własnego losu i wystrzeliwuje ich z armat by ich flaki przebijały pancerne szyby kongresów, białych domów i gabinetów owalnych i później kiedy co rzadko miało miejsce rewolucja się udawała skrobaczkami sloganów zeskrobywali ich resztki i wyrzucali z powrotem na śmietnik – gdzie jak od zawsze wierzyli jest ich miejsce.

Wolność. Równość. Braterstwo.

Chuja tam.

Bóg się rozleciał na kawałki i z tych najlepszych kąsków ulepiło się Elitarne Stado Kapłanów i Władców – taka szynka i żeberka, później klasa Urzędniczej Podległej Buchalterii jak wątróbka i ciepłe żołądki podawane z czosnkiem i koperkiem, a na sam koniec flaki i racice Robotników w taniej galarecie. Zostały jeszcze Ozory, ale o tym innym razem. Twoja mentalna matryca – program warunkuje świat w jakim żyjesz i sposób w jaki postrzegasz „rzeczywistość”, bowiem jak perorują kwantowcy to obserwator w dużej mierze wpływa na postrzegany przez zmysły świat, inna sprawa jest taka czy jakikolwiek obiektywny świat istnieje „na zewnątrz” ciebie, bowiem wielce nieoczywistym jest gdzie się zaczynasz i gdzie kończysz. Czy twoje myśli to także „ty” jeżeli tak to nie jesteś ograniczony w żaden sposób , jednak twoje główne doświadczenie „osadziło” się w obrębie twojego ciała, choć z drugiej strony nie potrafisz postrzegać go w środku, rozmawiać z nerkami czy sercem, rzucać twarde suchary swojej potylicy. Czy to ciało ma świadomość? Czy świadomość zamieszkuje ciało i później hyc – znika? Mot – nasz Szef mówi nam, że świadomość zmienia lokacje jak pokoje w hotelu w zależności od nagromadzonych wrażeń – czynów, które budują kolejną „rzeczywistość”, dzieje się tak dlatego, że świadomość nie jest materialna, „istnieje” poza formą, poza lokacją i nikt nigdy nie może jej uwięzić poza nią samą kiedy utknie w krainie długiego urojenia.

Jak To.

Jak to ?

Tak To.

Śmierć to jedynie cięcie na Taśmie Świadomości. Nowe tytuły, bohaterowie inne story – fakt faktem – krótki metraż. Dramat, komedia – mięsiste porno. Stopniowe odkrywanie roli statysty o tysiącu twarzy i w końcu Podróż Bohatera. Życie od kuchni to zupełnie inna historia niż te obrazki i marketingowe farmazony umazanych w stylu Pollacka talerzy i stuningowanych kawałków plastiku udających jedzenie – jak powiedział ktoś mądry – rozczarowanie jest najlepszym paliwem na ścieżce, kiedy już masz przed sobą pierwsze wymioty plastiku i wszystkich tych lekkostrawnych zatrutych jałowych obietnic, sos tysiąca bezludnych wysp i zmielony kotlet z tych tępych i bezużytecznych zwierząt z kawałkiem peklowanego w taniej wódzie ogórka z rancha upapranych nawozem i odchodami wieśniaków – cała ta mozaika jak dzieło sztuki współczesnej lub mapa Raju. Nie możesz odpalić międzygalaktycznej rakiety i odlecieć w gwiezdną dal, bo przybili cię tutaj gwoździami do betonu, mięsa i kwarcowych procesorów do odfiltrowanej z metali ciężkich wody pitnej i kebabu z syntetycznej baraniny, którą wysrał jakiś silos.

Poranne rozkminki podczas prepa, kiedy sprawdzasz lodówki wszędzie wciskasz swojego klupola i wąchasz czy dżuma już przybyła czy jeszcze jest trochę czasu. Daty na GN – ach 30. 000 p. n. e. 2 000 p.n.e. 1378 n.e. 1878 n.e. 2045 n.e okrucieństwo, głupota nie mogą się przeterminować – wręcz przeciwnie kwitną jak piękne kwiaty i niosą swój fetor. Ten fetor to sieć 5 G niewidoczne dla zmysłów połączenia – dziedzictwo ludzkości, którym będzie dane nam się pochwalić przed Jego Ekscelencją Czarnym Kurwa Kozłem, który wygrał każdą grę o tron i puszcza balony termojądrowe kiedy żuje nasze małe życia i spluwa jak gnojówką na pole kolejnej uprawy Gatunku. Już wtedy mówiłeś „świat zwariował” ciekaw jestem patrząc na ciebie przez szkło podświetlanej lodówki, kiedy jesteś jedynie filetem grubości dwóch milimetrów jako wkład do porannej kanapki z genetycznie wyhodowaną sałatą rzymską z okolic Stolicy Piotrowej i plastrem sera z Kozła Ofiarnego co byś bracie powiedział na ten Cybernetyczny Cyrk w zaawansowanym stadium demencji maniakalnej i psychozy depresyjnej.

Można powiedzieć, przyznać lub nawet stwierdzić, że jesteśmy ginącym gatunkiem jak te biedne istotki, które obdzieramy ze skóry, porcju-jemy, marynujemy, doprawiamy i smażymy by pożerały je te tłuste demony w „Złotej Świni” czy „Czerwonym Wężu” – ostatni patriarchowie w bardzo długiej lini tych którzy niosą mimo wszystko Dobrą Nowinę zakodowaną w smakach, zapachach i fakturach.
Odsłonimy przed wami wiele, jednak bądźcie cierpliwi jak mnich na Szczycie Sępa.

„nie ma oka, ucha, nosa, języka, ciała, umysłu,
nie ma widoku, dźwięku, zapachu, smaku, dotyku, myśli.
Nie ma sfery wzroku
aż do sfery poznania.
Nie ma niewiedzy
ani kresu niewiedzy,
aż do starzenia się i śmierci
czy kresu starzenia się i śmierci.
Nie ma cierpienia, przyczyny cierpienia,
ustania cierpienia ani ścieżki.
Nie ma mądrości ani osiągnięć.”

Smak – krótkotrwały iluzoryczny impuls w twoim mózgu, który automatycznie jest klasyfikowany jak dobry, niedobry lub obojętny, jednak z powodu zaawansowanego ograniczenia nie potrafimy zrozumieć, że smak nie świadczy o wartości, która wydaje się ukryta i ujawnia się stopniowo poprzez to jak działa na nasz organizm. Organizm jest zbiorem, zbudowanym na szkieletach kości i fundamencie oddechu, otoczony rzekami krwi i płynów ustrojowych, napędzany węglowodanami i wznoszony na białku, skazany na obecność wody i energii w postaci pokarmu. Nasza naiwna wiara w mityczną wolność w kontekście tych faktów jest co najmniej zabawna, biorąc pod uwagę, że zależymy od życia, które nie jest naszą własnością i nigdy nie będzie. Współuczestniczymy w procesie wzrostu, rozkwitu i rozpadu bez początku datowania i punktów zwrotnych. Cel, jaki nasze umysły tworzą jest jedynie umysłową iluzją.

Reklamy
%d blogerów lubi to: