IMG_7209

Siedzimy. Patrzymy. Na wykresy, tabelki – ci to tak, tamci inaczej – potrzeby, potrzeby, potrzeby! Będziemy zaspokajać, będziemy odpowiedzią na twój psycho – dramatyczny profil staniemy się twoją marką – karmiącą matką. Profesjonalnym kombajnem do karmienia, maszyną skuteczną i prostą i co najważniejsze szybką i tanią. Opowiem tu balladę o Januszach taniej psychologii tłumów, gastronomicznym eldorado czasów gdzie głównie brakuje czasu.

Utopia musiała wygasnąć nie było rady – hajs – mówiąc krótko. Hajs – paliwo przeciążonej gospodarki, wolnorynkowego mokrego snu przerywanego brutalnie momentami kryzysowego przebudzenia. Taniość nas pochłonęła jak uderzające fale tsunami i języki ognia przy basenach gwiazd w zbyt już słonecznej Kalifornii, uwiodła nas jak wyuzdane demoniczne chodzące na najniższych instynktach puste formy na stronach dla dorosłych. Chwila rozkoszy okupiona postępującą depresją i wytłumionym poczuciem winy. Przecież to nic takiego, nic nieludzkiego nic przecież, co nie jest obce jest wszędzie na każdym kroku – cały profesjonalny przemysł masowego rozgrzeszenia. Konfesjonał turbo kapitalizmu. Za kratami ze szkła i stali turbo kapłani podczas porannego briefu – blefu montują hasła najnowszych zdrowasiek – proste i skuteczne zapadające jak kotwice w głębiny podświadomości. To naprawdę pokrzepia w czasie kiedy zza muru zbiorowej ignorancji idzie do nas czystej formy szaleństwo skutków tego co zrobiliśmy.

Opowiadanie to jest dobrą ilustracją obecnej sytuacji człowieka. Jest to przypowieść o sile wyobraźni, która nas hipnotyzuje. Z powodu tej imaginacji, która trzyma nas jak we śnie, nabieramy niezwykłych przekonań na swój temat. Uważamy, że możemy czynić co chcemy, że mamy prawdziwie wolną wolę, że decydujemy o swoim życiu. Nie jesteśmy w stanie dostrzec, że działamy automatycznie jak roboty, że wszystko przydarza się nam bez naszego udziału, nawet własne życie.

Wojciech K. Kulczyk „Wprowadzenie do nauk Gurdżijewa”

IMG_7055

Nie martw się tymi plamami na pętli – krawacie, nowe worki do odkurzacza, lepsze kapsułki do zmywarki, najlepsza pani domu z księstwa Marvela posprząta ten bałagan, te wycieki ropy, ugasi płonące lasy i wciągnie super inteligentnym odkurzaczem smog nad Nowym Meksykiem, jedną pigułką uzdrowi twoją traumę wynikającą z faktu, że przestajesz rozumieć i czuć, że dryfujesz jak czerwony korek coca coli deptany wypastowanymi butami tych, którym dodrukowano więcej mamony i wyłączono bezpieczniki sumienia.

Zrzut ekranu 2018-11-27 o 20.49.13Zatem siedzimy w tej knajpie wegańskiej i słuchamy planów podboju. Łał myślimy sobie jakie to mądre, jakie hurtowo detaliczne, że tak powiem, młodzi ci panowie, a jacy ambitni jak ładnie zrobili ten pokaz slajdów. Kiwamy głowami – tak będziemy firmą matką – taką nowoczesną połączeniem gosposi i prostytutki co w szpilkach trzyma brokuły na pyszne burgery, a za stanikiem karty powitalne i bony na gorące godziny z czekoladą w gratisie. Nastąpi nieziemska optymalizacja wydajności, będą umowy zlecenia i mrożone warzywa w kryształach. Będzie dużo, szybko – jak automat z biletami. Tak piękny pejzaż na tych slajdach, aż dech zapiera i trzeba wody z miejskiej kanalizacji ale z filtra, bo z wrażenia zaschło w głębokim gardle. Były przekąski i ankiety – jednym słowem czas na wszystko, przez szybę zakrada się hasło z przystankowej reklamy: Czarny Piątek – Hiroszima Wyprzedaży – tak, tak to będzie wysoko podbita pozycja w Menu Maslowa sięgająca wierzchołka piramidy czas na gastronomiczny okultyzm! Magowie patrzą po sobie i dzielą stado na grupy – pytanie – odpowiedź – pytanie – odpowiedź – pytanie:

– Mało wam? Więcej sukcesu – ekscesu? Może wystarczy? Nie trzeba będzie się wstydzić podczas jedzenia banknotów na pustyni z talerzy za siedem dych jeden. Może okiem trzecim wybitym w czaszce widelcem odbija się już wystarczająco sugestywna przepowiednia? Mocna i wyrazista. Wasze dzieci i ich dzieci jak z za płotu w drugiej części terminatora całe w ogniu na samym dole piramidy gdzie nie ma wody, jedzenia, czystego tlenu i jest ciągłe napięcie patrzą teraz na was jak mędrkujecie mgliście gestykulując pierdoląc trzy po trzy.

IMG_7250

Ja rozumiem potrzebę samorealizacji. Nieskończony kołowrót potrzeb, który jest jak Klątwa. Rozumiem to podniecenie, ten pozorny zachwyt, rozkosz skierowanej zazdrości. Tam u szczytów siedzisz samotny otoczony przez barbarzyńskie hordy trzymane na smyczach siłą rozkazu. Byłeś już w tylu miejscach, znasz te wszystkie chwilowe rozkosze dosiadania i posiadania. Mówią o tobie, myślą o tobie, są pod tobą jak wirujące w blasku mgławice skazane na wymarcie. Na malutkiej piramidzie w gabinecie piramid – wciąż jedna i ta sama gra w otwieranie bram raju.

Wtem uderza w ciebie prawda, że wszystko jest do góry nogami. Odwrócone. Tam na dole poznacie prawdziwych ludzi o mocnym uścisku dłoni, tam na dole zrozumiecie co to znaczy być uczciwym w swoim życiu i iść swoją drogą, kończyć rozmowy kiedy skończone być powinny. Tam na dole nie ma fałszywych uśmiechów i pustych słów, bo każdy zna wartość życia. Tam na dole bolą cię nogi i ręce, którymi tworzysz swoją własną rzeczywistość, która nie musi nic udawać i opowiada prawdziwą historię.

 

Reklamy
%d blogerów lubi to: