14310411_10207323558869205_6444614837351693365_o

Czy nasza rzeczywistość nie jest symulacją komputerową? Czarną skrzynką wyrzuconą w bezwład i bezsens kosmicznej otchłani? Bezwiednie dryfującą w próżni źle napisaną grą strategiczną z elementami tragikomicznej farsy?

Bez wątpienia nasz świat jest jak laboratorium, a my znajdujemy się w samym środku społecznego eksperymentu – jego rezultaty dotkną ludzi, którzy nigdy nie chcieli brać w nim udziału.

Gail Dines

Jezus został wreszcie królem! Nie ma lipy! Wyobrażeniowy system przeczuć i wierzeń nawigujący z odległej religijnej galaktyki zdezorientowanych w swym zagubieniu ludzi dla których baśniowy bezpieczny świat umysłowego rzutnika uwarunkowanych znaczeń stał się podwalinami ich zbiorowej tożsamości, piaskownicą u bram Ubojni, gdzie przestawiają klocki – figury, podobizny, pomniki swoich urojonych bóstw. Alleluja.

Pasmo postrzegania rodzaju ludzkiego staje się nad wyraz wąskie. To VR – owy kask, który znajduje zastosowanie zawsze wtedy – gdy ludzki umysł skazany jest na bycie świadkiem i uczestnikiem ewolucyjnego przyspieszenia – gdzie możliwości i skala danych przekracza pojemność wrażliwości i inteligencji uczestników tego procesu. Wówczas uruchamia się pewien mechanizm obronny. Polega on na tym, że umysł zaczyna bardziej nadawać niż odbierać. Innymi słowy jego możliwości odbioru „rzeczywistości” sięgnęły kresu i teraz z automatu zaczyna uciekać do krain swoich fantazji. Fantazje to to psychologiczno – emocjonalna zlepka niegdyś przeżytych „dziecięcych” marzeń, nabytych i wgranych emisji programów zbiorowej choroby szalonych ludzi. Procesy cywilizacyjne sięgają coraz głębiej i głębiej do samego dna – wstrząsając raz za razem naszym poczuciem bezpieczeństwa.

Wszystko traci przypisane miejsce i dochodzi do gwałtownych dyslokacji wydawałby się tak „ugruntowanych” i „solidnych” systemów zbiorowych wierzeń. Znany świat się rozpada – dlatego na pierwszy plan wypływają wszystkie czynniki irracjonalne. To widoczne powodzenie niuejdżowskich łatwostrawnych naiwnych układanek i rysowanek, apokaliptycznych objawień i ujawnień spiskowych teorii dziejów, wstecznych teorii i wariacji na temat „jak to w monolicie” było zajebiście, albo starosłowiańskie domniemane artefakty ujawniane w internecie, które to w magiczny sposób mają zmienić gatunkowe samobójstwo w proces nagłego uzdrowienia – pomijając prosty fakt liczby rosnącej populacji ludzkiej i wzrastającego jej pogubienia i wreszcie zdesperowaną strategię przywracania dawno utraconych tożsamości i przynależności do już dawno przebrzmiałych matryc religijno – kulturowych.

14716283_10207640080262042_6544050619020892871_n

Może nie widać jeszcze tego na powierzchni,
Ale pod ziemia huczy już ogień.

Y.B. Mangunwijaya

Ten globalny „prawicowo – republikański” powrót szalonego Króla i tworzenie iluzji porządku i stabilności na jego urojonym dworze oraz deklarowanie wszem i wobec odwrotu od tej skamieliny to tylko i wyłącznie budowanie kolejnego muru, który ma zatrzymać ogromne tsunami Zmian. Jednak proces ten przekracza zdolności reagowania na jego przejawienia – dlatego mówiąc kolokwialnie – chuj z tego będzie! Nawet wielki!

W serialu, który obecnie śledzę „Westworld” jest bardzo ciekawy koncept „parku rozrywki”. To jest zdecydowanie ciemny park złej rozrywki – dla najczęściej zdegenerowanych istot pozbawionych rzeczywistego oparcia w wymiarze własnej mądrości i współczucia, a zamiast tego dających upust swym najbardziej prymitywnym zachciankom i perwersjom za pieniądze. Oczywiście nie wszyscy bohaterowie tacy są, bowiem z odcinka na odcinek dochodzimy do tzw. „objawienia” roli cienia 😉 Ofiary tego „procesu poznania” to budowane Hosty. Sztuczne istoty – zaprogramowane i uwięzione w tzw. pętlach owych programów.
Cóż za genialna metafora! Jednak skumulowana masa tych zapętleń tworzy nowe kombinacje i to jest Zwiastun Świtu! Prawdziwa Świątynia Opatrzności!

Stare Programy na jakich operuje ogromna część ludzi – hostów coraz bardziej objawiają swoją kompletną absurdalność w oczach tych, którzy choć w minimalnym stopniu wybili się z pętli. Jest to tak obezwładniające doświadczenie, że powoduje zupełnie nie znane formy reakcji, które nawet trudno zdefiniować. Niektórzy z nas mają tak od dziecka – śledząc ten „park głupawej i okrutnej rozrywki” z całych sił próbują jakimś cudem wygenerować rodzaj umysłowego azylu. Ten azyl to w pewien sposób zrozumiała forma odcięcia i szukania swojego miejsca poza wszelkim zbiorem. Ten element braku przynależności staje się stygmatem i brzemieniem, a życie samo w sobie nauką strategii ukrywania. To nazywam prawdziwym undergroundem – realną umysłową dzielnicą pełną cywilizacyjnych emigrantów i odszczepieńców zamieszkałą przez ludzi, którzy zostali wybici lub sami wyszli – z pętli. Mają w środku bardzo unikatowy ładunek „żywości”, pierwiastka, który jest naładowany czymś obcym. Czymś czego ten świat nie lubi. Za co karze. Przed czym ucieka i co niszczy.

Cywilizacyjne tsunami wybija dziury w murach tego więzienia. Jednak, aby je dostrzec potrzebny i nieodzowny jest właśnie ten element niedostosowania. To klucz. Wytrych. Wyłom.

Przekładając to na matrycę umownej rzeczywistości o nazwie „Polska” i jej spektakularnej próbie politycznego piruetu w jakim ostatnio się dość koślawo kręci jak zestrzelony satelita w opuszczonym kosmosie. Twarze z telewizji i tych wszystkich publicznych przestrzeni gdzie się pojawiają. Na pierwszy rzut oka widać dyndanie w pętli. To gra nie o tron a o zwykły sedes w publicznej dworcowej toalecie. To nie jest „Hause of Cards” a „Hause of Pain” z kościelnym refrenem zdrowaśki na literach końcowych. Hosty bawią się w kombinację „Pasji” i „Alternatywy 4” chcą zrobić polski obóz harcerski nad urwiskiem.

Jest to jakiś plan. Każdy ma czas na prezentację swoich urojeń.

12698331_446040775588948_4932782634880389607_o

Czas biegnie teraz do tyłu. Do rzeczywistości, która już dawno nie istnieje zmieciona tsunami informatycznej rzeczywistości równoległej, wyłania się obecnie jako epickie w swym absurdzie wizja Polski pełnej idiotycznego patriotycznego patosu i usankcjonowanego chamstwa. To nie jest jedynie problem tego kraju, to syndrom globalny – rodzaj psychodramy pacjentów Szpitala 3D odgrywanym w akcie coraz bardziej zaawansowanej dezorientacji i przyjęcia zbyt dużej ilości medialnych psychotropów. Pigułki spiskowych scenariuszy i wyssanych z palca teorii popite czystą wódką i religijnym fundamentalizmem odpalą race szaleństwa. To już widać, to już słychać, to już czuć. W obliczu nieubłaganych i zupełnie nieracjonalnych mechanizmów chylącej się ku upadkowi cywilizacyjnej konstrukcji – teatru symulacji. Psychologiczny mechanizm obronny to syndrom szukania kozłów ofiarnych, tajemnych grup okultystycznych i ukrytych politycznych klik pociągających za sznurki zza kurtyny. Czy tak jest – nie wiem, nie wykluczam, nie potwierdzam. Nie mniej jednak widzę skalę ludzkiego szaleństwa wyhodowanego na tej spekulacyjno – informacyjnej papce. Pojawiają się aroganccy pewni siebie i butni „dziennikarze panikarze” wieszczący swoje kwadratowe objawienia wyssane z tych wszystkich „niezależnych” serwisów, które bez końca kopiują i linkują kolejne prawdy objawione zawierające domniemane elementy tej mitycznej „układanki” czyli „prawdy o świecie”. Prawda jest taka, że jesteśmy zupełnie zdezorientowanym prymitywnym gatunkiem nie potrafiącym poradzić sobie z samym sobą, a co tu mówić o czymkolwiek co wykracza poza te stadne i plemienne zwierzęce odruchy – obrony żerowiska i jedynie własnego gatunku (narodowości). Bij obcego, żryj swoje – bo najlepsze, bo polskie, czeskie, chińskie, amerykańskie. Mgławice czerwono białych ryb w panoramicznym akwarium sklejone z krwawych elementów przyporządkowania i tworzymy sieć managementu mega mętów. Zarządzanie kryzysowe pastwiskiem po liniami politycznego i kulturowego napięcia.

Żerowisko zostało oflagowane i wystawione na tablicach giełdy domniemanych wartości, bydło zakolczykowane i ustawione na klęcznikach judeochrześcijańskiej hegemonii rasy panów świata. Zbłąkane pojedyncze elektrony należy upomnieć i w razie potrzeby stygmatyzować gwiazdą dawida, tęczową opaską – by bydło wiedziało, że nie swój. Obcy. Inny. Niedostosowany. Niedopasowany. Okrągły kołek w kwadratowej dziurze – parafrazując Huxley’a Mieć na oku w razie co – porazić prądem lub ustrzelić. Powiesić ścierwo na placu defilad – niech dynda. Wróg domniemanej ojczyzny. Żerowisko to jednocześnie odwieczny podział łupów pomiędzy wilkami w owczych skórach.
Klasa półgłówków naszprycowana szowinistycznymi hasłami ubrana w mundury zadba o karność i dyscyplinę – straszyć i inspirować do hymnów, haseł, powiedzonek – lewa, prawa, repetuj siódmą klasę podstawówki – cel…Pal. Bij! Żółtka, araba, żyda i pedała. To oni zabrali ci pracę i Wielką Stalową Polskę rozlaną jak spirytus od morza do morza. Kartofel będzie kopał człowieka jak nie będzie klękał.

Są trzy zasady pozwalające nieomylnie wykrywać społeczności najwyżej rozwinięte. Są to Reguły Śmieci, Szumu i Plam. Każda cywilizacja w fazie technicznej zaczyna z wolna tonąć w odpadkach, które sprawiają jej ogromne kłopoty, aż wyprowadzi śmietniska w przestrzeń kosmiczną; żeby zaś nie przeszkadzały zbytnio w kosmonautyce, umieszcza się je na specjalnie wyosobnionej orbicie. W ten sposób powstaje rosnący pierścień wysypisk, i właśnie po jego obecności można rozpoznać wyższą erę postępu.

Stanisław Lem „Dzienniki gwiazdowe”

Era permanentnego podstępu. Era knowania. Era wróżenia z syfów. Era porobionego metadonem wodnika wylewającego w komentarzach pomyje. Pod flagą zawsze jest kij. To coś znaczy. Podzielimy żerowisko na pół. Niech się pokopią, pozagryzają. Zostanie szpik i wystające żebra w sam raz do obgryzienia. Tu Lis tam Kaczka – niech się gonią. Poczekamy. Podzielimy łupy i skalpy. Na jasnej górze umieścimy kadłubki naszych bohaterów. Na giewoncie ich prącie.

Mdli. Mdli. Pójdzie paw od morza do morza. Niechybnie. Pod skrzydłami Air Force One i Tupolewa pójdzie paw. Obryzga wasze sztandary i twarze. Nie oszczędzi podręczników historii, które zapomniały o teorii względności.

To chemia. Neurobiologiczny spisek. Źle skonfigurowane płaty mózgowe.

Pójdzie paw.

Reklamy
%d blogerów lubi to: