55df8b4214000077002e4430

„Ponad nimi unosiły się w mroku Zajęcia Nie Zamieszkanej Przestrzeni; za oknem błyszczał księżyc w pełni. – Skoro wiemy, że to tylko planeta taka jak ta, jedynie z lepszym klimatem i gorszymi ludźmi, skoro wiemy, że ci ludzie to posiadacze, którzy toczą wojny, ustanawiają prawa, jedzą, gdy inni głodują, starzeją się, mają pecha, gościec stawowy i nagniotki na palcach tak samo jak ludzie tutejsi… skoro wiemy to wszystko, czemu on nadal wydaje nam się miejscem tak szczęśliwym – jakby życie musiało tam płynąć w rozkoszy? Kiedy patrzę na tę promienistą kulę, nie potrafię sobie wyobrazić, że mógłby tam żyć taki odrażający, mały człowieczek z wytłuszczonymi rękawami i szczątkowym mózgiem jak Sabul; po prostu nie potrafię…

 

Księżycowa poświata oświetlała ich nagie piersi i ramiona. Delikatny meszek na twarzy Takver opromieniał jej rysy mglistą aureolą; cienie, a także jej włosy były czarne. Szevek dotknął srebrną dłonią jej srebrnego ramienia, dziwiąc się ciepłu tego dotyku w tak zimnym świetle.
– Jeśli umiesz zobaczyć jakąś rzecz w całej jej pełni – powiedział – zawsze wyda ci się ona piękna. Planety, życie ludzkie…
Świat zaś widziany z bliska to brud i kamienie. Życie oglądane z perspektywy dnia codziennego to ciężki znój, człowieka ogarnia zmęczenie, traci z oczu wzór. Potrzebny jest dystans – odstęp. Żeby dostrzec, jak piękna jest ziemia, trzeba ją zobaczyć jako księżyc. Żeby dostrzec, jak piękne jest życie, trzeba na nie spojrzeć z punktu widzenia śmierci.”

„Pochylił się na fotelu i potarł boleśnie czoło.
– Posłuchaj – rzekł – muszę ci wytłumaczyć, po co do was przybyłem, po co w ogóle przyjechałem na ten świat. Przybyłem tu dla idei. Z powodu idei. Aby się jej uczyć, żeby jej uczyć, by się nią dzielić. Widzisz, my na Anarres odcięliśmy się od pozostałych światów. Nie rozmawiamy z innymi ludźmi, z resztą ludzkości. Tam nie mógłbym ukończyć mojej pracy. A choćbym i mógł, oni jej nie chcieli, nie widzieli z niej pożytku. Przybyłem więc tutaj. Tu znajduję to, czego mi potrzeba: rozmowy, dzielenie się przemyśleniami, doświadczenia w Laboratoriach Badań nad Światłem, dowodząc czegoś, co nie było ich celem, księgi teorii względności z obcego świata – bodziec, jakiego mi brakowało. Tak więc doprowadziłem wreszcie mą pracę do końca. Nie jest jeszcze spisana, mam już jednak równania, ogólny zarys, jest w gruncie rzeczy gotowa.
Ale dla mnie ważne są nie tylko idee w mojej głowie. Moje społeczeństwo to także idea. Ona mnie stworzyła. Idea wolności, przemiany, ludzkiej solidarności, idea wzniosła. Byłem przeraźliwie głupi, ale przecież dostrzegłem wreszcie, że poświęcając się jednej – fizyce – zdradzam drugą. Pozwalam, żeby posiadacze kupili ode mnie prawdę.”

Le Guin Ursula K. „Wydziedziczeni”.


Ursula Kroeber Le Guin (ur. 21 października 1929 w Berkeley, zm. 22 stycznia 2018 w Portlandzie – amerykańska pisarka, autorka książek SF i fantasy, z których wiele weszło do klasyki gatunku. Stworzyła cykle Ziemiomorze i Ekumena. Wielokrotnie wyróżniana nagrodami Hugo i Nebula.

Wyraźnie widoczne w jej twórczości było zainteresowanie antropologią kulturową. Le Guin nie ukrywała swoich fascynacji ideą anarchistyczną, co przejawia się również w jej dziełach. Spośród opublikowanych przez nią książek do kręgu utopii społecznej można zaliczyć przede wszystkim opowiadania: Ci, którzy odchodzą z Omelas, Dzień przed rewolucją oraz powieści Wracać wciąż do domu i najsłynniejszą, Wydziedziczeni.

pozamozg

Reklamy
%d blogerów lubi to: