blog-1-full

Mamy oczywiście pewnych faworytów. Rozszerzona i wirtualna rzeczywistość, internet rzeczy, druk 3D, robotyka, bioinformatyka, bionika, a to wszystko prowadzi do rozszerzonej ludzkości. To ciekawy obszar rozwoju technologii. Urządzenia przenośne, jak laptop, stały się noszonymi, jak inteligentny zegarek czy opaska na nadgarstku. A to przystanek, bo w końcu urządzenia będą umieszczane w ciele. Równolegle internet rzeczy stanie się internetem rzeczy w ludziach.Słowem: postępująca konwergencja. Idziemy właśnie w stronę konwergencji. Styk technologii z człowiekiem wykroczy daleko poza zaawansowane technologicznie protezy czy inteligentne regulatory rytmu serca. Można powiedzieć, że z antropologicznego punktu widzenia ewoluujemy od homo sapiens do homo extenses. I musimy się na tę przyszłość przygotować.

Ade McCormack

16114753_568512436675114_449985634036502626_n

Od zawsze zadziwia mnie kwestia złożoności i poziomów skomplikowania ludzkich interakcji od poziomu indywidualnego po grupowy, aż po globalne problemy cywilizacyjne – gdzie narracja ich dotycząca operuje pojęciami tożsamości narodowej i kulturowej dotyczącej mas ludzkich. Niczym równanie matematyczne przypisując i operując ogólnikami mamy zwyczaj tworzenia bardzo umownych map orientacyjnych, gdzie w kilku prostych sloganach i skrótach dla wygody własnej ignorancji tworzymy tak uwielbiane podziały, których zadaniem jest utrzymanie psychologicznej strefy komfortu.

Jednak prawdziwa inteligencja objawia się w zdolności dostosowania i improwizacji. Szczury są dla mnie meta metaforą właśnie z tych dwóch powodów. Ich rola w procesie ewolucji jest niezastąpiona, ich los można odnieść do ludzkiego ducha uwięzionego w klatce materializmu. To zwierzęta na wskroś heroiczne, pozbawione niepotrzebnych złudzeń i ozdobników. Połączenie woli przetrwania z emocjonalną inteligencją i niezwykłą zdolnością uczenia w warunkach opartych na przemocy.

Kto włada symbolami, włada ludźmi.

Robert Anton Wilson – Powstający Prometeusz

Nasz wymiar istnienia. Natura zmodyfikowana przez kulturę podpięta pod aparaturę warunkowania. Ocenianie zachowań ludzi czy grup społecznych bez świadomości uwarunkowań jakim zostały one mimowolnie poddane rodzi proste kalki myślowe i prowadzi do prostackich i idiotycznych uogólnień – konsekwencje są widoczne obecnie każdego dnia kreując w coraz większym stopniu okrutny świat samolubnych istot.

Po 600 dniu od zasiedlenia rozpad interakcji społecznych trwał nadal, a populacja zaczęła zmierzać do wymarcia. W tym okresie zanikło rodzenie młodych. Samce wycofały się zupełnie i już ani nie zalecały się do samic ani nie walczyły. Jadły, piły, spały i czyściły swe futerka – i wszystko to w samotności. Charakteryzowały się elegancką sierścią i brakiem zranień. Calhoun nazwał je „Pięknisiami.

Eksperyment Calhoun’a

Nazywam to kulturowo – naukowym barbarzyństwem – syndromem „zimnego kabla”. Oświeceniowy model zachodniej judeochrześcijańskiej cywilizacji w swym procesie „wzrostu i rozwoju” opisał cytowany John B. Calhoun w sławnym eksperymencie na myszach. John B. Calhoun studiował procesy i skutki zachowań badając myszy a odnosząc się rzecz jasna do ludzi. Głównym motywem były konsekwencje przerostu populacji w optymalnych warunkach rozwoju. Syndrom kompletnego załamania zachowań i wspomniane barbarzyństwo nazwał „behavioral sink” gdzie wrodzona natura dbająca zachowanie podstawowych parametrów życia i troski o nie zostaje kompletnie wyparta przez narzuconą operacyjną sztuczną kulturę. I niewidocznego dla szczura Boga – Aparaturę i jej Operatorów. Na swój własny sposób rozumiem mit o opuszczeniu Raju jak krok nieuchronny w procesie wzrastania i rozwoju, zmierzenia się z Egzystencją o własnych siłach i na własnych warunkach – kosztem śmiertelności i cierpienia. Zdobywanie własnej Mądrości w niezabezpieczonym Zderzeniu z Tym Co Jest. Poznanie przyczyn i konsekwencji. Nauka. Jednak mitologia Raju wciąż jest obecna, a domniemana wina jego opuszczenia wciąż pozostaje sprawą sądową w toku religijnego uwarunkowania.

W skali obecnych zjawisk i cywilizacyjnych zderzeń mentalno kulturowo religijnych w daremnych próbach utrzymania starych wzorców i „klatek” – cały ten zabieg „cofnięcia” do dobrze znanych swojskich terytoriów mono kulturowych i absurdalna próba utrzymania tego stanu rzeczy jest w moim odczuciu przedłużaniem i intensyfikowaniem cierpienia.

Ostatni okres dr Calhoun nazwał okresem wymierania, kończył się bowiem całkowitym zanikiem populacji. Pomimo, że obszar zaprojektowano tak by pomieścił 3000 myszy, spadek liczebności populacji rozpoczął się gdy liczyła ona 2200 osobników. Z przejściem od okresu równowagi do okresu wymiarania każde interakcje pomiędzy osobnikami stawały się coraz słabsze, pomimo tego, że wszystkie zwierzęta tłoczyły się bliżej do siebie. Dr Calhoun wyciągnął z tego wniosek, że myszy nie potrafią sobie skutecznie radzić z tak mnogą liczbą kontaktów. Przemoc wzrosła do takiego stopnia, że większość osobników miała pogryzione ogony. Ostatecznie wszystkie myszy wymarły.

Eksperyment Calhoun’a

Własny ogon w postaci tych niedorozwiniętych, gorszych, ułomnych jest tym samym ciałem. Tylko w ich „chorobie” możliwe staje się narcystyczne przekonanie o własnym „zdrowiu”. Mało kto dostrzega samą Aparaturę. Tych ludzi i te procesy, które ukształtowały bezlitosny charakter tego Eksperymentu. Ludzie odnoszą się do niezidentyfikowanej abstrakcji Boga wciąż przenosząc uwagę w sfery nierealne i wydumane podczas gdy wszystko to od początku jest dziełem ludzkiej próby i nauki. Wbrew pozorom nie oceniam tego negatywnie w sensie „zła”. Skłaniam się raczej do wniosku, że w trakcie warunkowania w amoku walki o przetrwanie tracimy ludzkie cechy stając się istotami mechanicznymi.

Mam zaufanie do nagiego procesu życia i do wciąż obecnej w nas wrodzonej inteligencji. W aksamit szczurzego futra i zdolność improwizacji. W zawodność Aparatury.

Zrzut ekranu 2019-07-12 o 12.18.58

Nie dotyczy to wyłącznie ludzi. Postęp technologiczny – w szczególności jeśli dotyczył on sprzętu komputerowego, oprogramowania i Internetu – był tak szybki i zaskakujący, że nasza mentalność i nasze prawo nie nadążają za nim, w tyle pozostają też nasze organizacje i instytucje. Jeśli przyjmiemy tę perspektywę, nasilanie się zjawiska globalizacji przestaje być alternatywnym wyjaśnieniem, a zaczyna oznaczać raczej konsekwencję zwiększenia potęgi i wszędobylskości technologii.

Erik Brynjolfsson, Andrew McAfee. „WYŚCIG Z MASZYNAMI”.

robert-anton-wilson

Ogólnie rzecz biorąc, pierwotny wdruk zawsze posiada przewagę nad następującymi po nim uwarunkowaniami i procesami uczenia się. Wdruk to rodzaj software’u, który został wbudowany w hardware, czyli został odciśnięty na neuronach w chwili, gdy były one wyjątkowo wrażliwe. Wdruków nie sposób podważyć. Spośród całej masy programów, mogących pełnić funkcję software’u, to one narzucają ograniczenia, parametry i granice, w ramach których możliwe jest wszelkie zachodzące później warunkowanie, a także wszelkie pobierane nauki.

Przed otrzymaniem pierwotnego wdruku świadomość niemowlaka jest „pusta i bezkształtna”. Przypomina świat opisany na początku Księgi Rodzaju, czy też tzw. świadomość oświeconą, o której wspominają liczne tradycje mistyczne. Z tej twórczej próżni wraz z pierwszym wdrukiem wyłania się struktura. Dojrzewający umysł natychmiast wpada w kleszcze tej struktury i można powiedzieć, że się nią staje. Z każdym kolejnym wdrukiem komplikuje się nasz software, a wraz z nim nasze rozumienie rzeczywistości. W oparciu o tę pierwotnie wykształconą matrycę doświadczeń, pod wpływem dalszych uwarunkowań oraz nauk stopniowo wyłania się struktura obwodów mózgowych, tworząca mapę naszego świata. Mapa ta decy­duje o tym, o czym myśli Teoretyk. Z kolei Praktyk automatycznie dopasowuje do niej wszystkie nadchodzące sygnały.

Robert Anton Wilson

Reklamy
%d blogerów lubi to: