DSCN9989-001

Ta niemożność uznania i zaakceptowania własnej samotności stanowi źródło najbardziej podstawowego zamętu w świecie. To właśnie próba ucieczki od siebie i nieakceptowanie samotności sprawia, że ten zamęt trwa.

Celem praktyki medytacji jest odnieść się do tego dużego problemu. Zwykle osamotnienie jest niedualne. Próba ucieczki od samotności rodzi dualność. Tworzymy złudzenie czegoś, co jest inne niż my, aby to inne mogło zapewniać nam nieustanną rozrywkę.

Nie praktykujemy medytacji i nie odbywamy odosobnień po to, aby udowodnić coś sobie lub innym. Nie robimy tego, aby pokazać jak bardzo jesteśmy zaangażowani lub jacy z nas twardziele. Niektórzy ludzie są bardzo dumni ze wszystkich praktyk wykonywanych w odosobnieniu: „Byłem na odosobnieniu przez dziesięć dni!”; „To jeszcze nic. Ja praktykowałem przez trzy miesiące”; „A ja cały rok!”; „Ja cztery lata!”. Hm…I co z tego? Ostatecznie jesteśmy samotni i rozbrzmiewa w nas echo naszej samotności, więc tak naprawdę nie możemy nikomu zaimponować. Możemy informować o swoich wysiłkach i osiągnięciach, to jednak na nikim nie zrobi wrażenia. Nasze chwalebne rezultaty nadal stanowią wyraz samotności. Zrozumienie samotności jako podstawowej przesłanki samotnej praktyki jest niezwykle ważne. Jesteśmy sami i nie możemy od tego uciec.

Chogyam Trungpa „Uważność w działaniu”.

IMG_7733

Wybory. Lewa. Prawa. Środek. Od ściany do ściany. Od uderzenia w ścianę skandalu do uderzenia w mur kolejnego rozczarowania, od obietnicy do obietnicy. Wysłane w czasie zapewnienia, które prawie nigdy nie dochodzą do fazy realizacji, bowiem nasza rzeczywistość jest montowanym na żywo reality show. Spektaklem rozpisanym w taki sposób by wciąż i wciąż zapominać o co tutaj tak naprawdę chodzi, o co biega w tym szaleństwie. To nieprzerwane zapętlenie w bodźcach, w biernym zaangażowaniu na poziomie świadomości. W wiecznym i chaotycznym myśleniu, które nigdy z powodu własnego ograniczenia nie sięgnie kresu i wyczerpania. To ciągłe bezsensowne spalanie żywej energii by tworzyć martwe przeczące sobie wzajemnie koncepcje, ideologie, filozofie – punkty odniesienia względem iluzji oddzielenia. System oparty na wierze w realność abstrakcji, nadawanie wartości, przypisywanie znaczeń – kolektywnej symulacji, która jak płodne łono co kilka sekund wypluwa na świat kolejną zdezorientowaną istotę czekającą na „szczęście”, które w swej istocie jest dojrzewającym cierpieniem.

Krótkotrwałość Gry. Krótkowzroczność Rozwiązań.

DSC_4808-001

Wszystko staje się cyfrowe. Statystyczne. Pozbawione ugruntowania i korzenia. Stan nieważkości, dryfowanie po absurdalnej orbicie relatywizmu wszelkich wartości, fundamenty stają się grząskim błotem, ściekiem odchodów. Rozpadamy się tracąc kolejne punkty zaczepienia i oparcia. Religia, polityka, systemy filozoficzne i światopoglądowe – wszystko to wydaje się coraz mniej przekonujące i godne zaufania. Kompromitacje przeszły nasze wyobrażenie i stały się toksycznym pozbawionym wartości odżywczych chlebem powszednim. Każdego dnia próbujemy zaktualizować nasz niestabilny system wierzeń – urojeń. Jednak coraz częściej zawieszamy się pomiędzy rozpaczą i niedowierzaniem i spajającym to wszystko lękiem. Można powiedzieć, że mamy w sobie siedziby trzech głównych partii naszej wewnętrznej polityki względem wtórnej zewnętrznej rzeczywistości.

Partia głupoty. Partia gniewu i niechęci. Partia napastliwej pożądliwości. Czyli centrum, prawica i lewica. To jest nasza strategia polityczna nakierowana na przetrwanie w tej klatce uwarunkowań. Umysł obojętności to ten osadzony pomiędzy skrajnościami, jednak nie jest to idealnie harmonijny w myśl tak zwanej drogi środka – nie. To umysł która po prostu ma to wszystko gdzieś. Dryfuje. Udaje zainteresowanie dla świętego spokoju, ciągle zmienia „poglądy” i punkty widzenia. To strategia „jestem zmęczony”, „wszystko to samo”, „ta sama śpiewka”. To oportunista, miałki gość, który chce przejechać przez ten tunel bez zaangażowania, idzie na każdy układ z każdą ze stron, dla korzyści, mówi co w danej chwili najlepiej powiedzieć. Jednak w nic nigdy tak naprawdę nie jest zaangażowany. Totalna obojętność. Tak dobrze i tak dobrze. Idealny polityk. Bazuje to na ignorancji.

Zrzut ekranu 2019-09-10 o 13.17.15W naturalnym odruchu zanurzamy się w rozrywce. Cały przemysł zabawy i przeżywactwa służy wypełnieniu pustki, w którą się zapadamy pozostawieni sami wobec siebie – „nierozerwani” – bez zewnętrznych przymusów i sensów stanowiących pochodną dotychczasowych konieczności życiowych. Bo w tej ciszy i pustce tym wyraźniej słychać głos starego „ja” narracyjnego: tym byłem, tym jestem, tym będę, taka jest moja opowieść, do tego dążę, to mi się udało, a to nie, po to żyję. I ten głos staje się nie do zniesienia, kiedy nie ma już do wypowiedzenia takiej „opowieści na życie” danej przez zawód, religię, porządek społeczny.

Więc najpierw zagłuszasz to „ja”. Aż w końcu ono wysycha, klęśnie, zanika. I to wycofywanie się z klasycznej samo-świadomości w przeżywactwo i reaktywność obserwujemy na co dzień. Od kultu zajętości („nie mam czasu na nic”), do snobizmów na mindfullness i ucieczek w pustelnie: taki kontrtrend najwyraźniej wskazuje na przemożność trendu dominującego; są to oznaki desperacji.

Sam fenomen filozofowie i pisarze analizowali od wieków, pozostawał on jednak ograniczony do najwyższych warstw społecznych, głównie arystokracji: tych, którzy już wtedy nie musieli pracować. XX wiek przyniósł zaś przemysłową produkcję rozrywki dla mas, a komputeryzacja i big data podporządkowały ją metodzie naukowej. Aż do takiego rozrywki udoskonalenia i zindywidualizowania, że każdy może się dziś rozrywać od rana do wieczora, i to tak skutecznie, że jego własne „ja” narracyjne nie jest już zupełnie potrzebne; życie żyje się poza nami.

Jacek Dukaj: Na Zachodzie wzbiera fala rozpaczy

Partia gniewu i niechęci. To umysł skierowany do tyłu, w przeszłość. To ciągłe i absurdalne przywoływanie wzorców, postaw i ideałów, których nikt już dawno nie rozumie. To odwoływanie się do mocy i potęgi dawnych bogów, herosów, bohaterów. Rodzaj baśni – pięknej i szlachetnej wyssanej z grożącego palca opowieści przy jednoczesnym maskowaniu swojej słabości i szaleństwa, porażającego oderwania od rzeczywistości. To toporna moralność wyparcia i traumy, profil pokutnika gloryfikującego potępienie i zwiastującego wielką karę w postaci boskiego gniewu i apokaliptycznego scenariusza ludzkich dziejów. Wielkiego i zapierającego dech w bogobojnej piersi finału, to umysł spisku i pozornie sensownej narracji o totalnej kontroli tak zwanym światowym spisku trwającym przez tysiąclecia i zmierzającym do jakiegoś „punktu ostatecznego”, który raz jest wojną, raz kometą, raz inwazją obcych, albo przyjściem mesjasza z nieba. Paliwem jest wrodzony lęk. Objawem szaleństwo.

Trzecia propozycja psychologicznej polityki to partia pożądliwości i obietnicy, która lokuje w świetlanej przyszłości. To dominująca narracja naszej współczesnej codzienności, tak zwany kapitalistyczny nowoczesny liberalizm. To wiara w rozwój, wieczny progres i dobrobyt, to świat bez boga i diabła, religia humanizmu. Świecki model gloryfikujący wrodzony nam algorytm pożądania, progresywny i zarazem coraz bardziej zaślepiony skrajny materializm. Hedonistyczna pozbawiona skrupułów orgia krótkotrwałych uciech, która „zapomniała” o kacu w postaci starości i śmiertelności i próbuje w nieskończoność ciągnąć stan „upojenia możliwościami”. To sen o trans humanizmie, naukowej nirwanie, genetycznym zbawieniu śmiertelnego ciała, naukowym oświeceniu. Wyparcie spustoszenia i degeneracji jest tu cechą charakterystyczną, to skrajnie narcystyczny umysł przekonany że człowiek jest bogiem, jedynym powodem istnienia wszelkich procesów we wszechświecie, a wszystko jeszcze przed nami choć poziom gówna sięga krtani. Cechą charakterystyczną jest ciągłe stymulowanie pożądania. Żądza osiągania.

DSC_4699-001

Proces ewolucji stworzył w nas te algorytmy. Głęboko ukryte gadzie predyspozycje do ucieczki, walki i udawania martwych. Do bycia alfa i beta. Podświadomą potrzebę nagrody i instynkt zdobywcy. Reakcyjna maszyneria ukryta za maską „nowoczesnego człowieka”. Systemy wiecznego usprawiedliwiania, wyparcia, zrzucania odpowiedzialności, szukania pocieszenia w obietnicach religijnego szaleństwa czy technologicznej utopii. Terror rozproszenia byśmy bez ustanku reagowali na tą absurdalną rozgrywkę, wciąż byli na boisku czekając na aplauz samych siebie sklonowanych poprzez zwierciadła social mediów. Śpimy śniąc gęste ciężkie sny przenosząc chorobę z umysłu do umysłu, każdego dnia czynimy upgrade by być na

7891884.3
😉📱💻Tak się doprawia debaty wyborcze:
„Dokument odsłaniania wpływ zbierającej dane korporacji na kampanię prezydencką Donalda Trumpa i próbuje dowieść jej zaangażowania w Brexit. Pokazuje, jak prowadzi się w sieci wielką politykę, prezentując precyzyjne mechanizmy targetowania, które umożliwiają namierzenie osób nieprzekonanych, ustalenie cech ich osobowości, określenie, na co najlepiej zareagują i wysyłanie specjalnie pod nich skrojonego przekazu.
Film jest najmocniejszy, gdy pozwala mówić materiałom reklamowym Cambridge Analytica samym za siebie. Pokazuje, że metody przez nią stosowane do wpływania na wybory, pokrywają się z tymi stosowanymi przez jej firmę matkę w wojennej propagandzie tworzonej dla NATO czy Pentagonu. Wzięte wprost z prezentacji firmy krótkie studium wyborów w Trinidadzie jest perełką, która doskonale pokazuje, na jak wiele niewinnych z pozoru sposobów można zmanipulować nie tylko opinię publiczną, ale i całe rzesze wyborców. Te momenty nie pozostawiają złudzeń – to nie jest zwykły polityczny marketing, to coś znacznie groźniejszego.”
Matylda Grodecka
Cały tekst: https://www.spidersweb.pl/…/the-great-hack-hakowanie-swiata…
Film CDA: https://www.cda.pl/video/37240393e
Polecam stronę: https://panoptykon.org/

bieżąco w tym szaleństwie, nadążyć za urojeniem. Wiem, że gdzieś tam głęboko jest coś naprawdę wartego zachodu, gdzieś w środku jest ten korzeń, rdzeń psychologicznego reaktora, który eksplodował i tak naprawdę żyjemy w odłamkach, w częściach w misternej konstrukcji ułdy. Próbujemy utrzymać to wszystko w kupie, całą tą śmieszną osobowość, poczucie odrębności, istnienia mamy nawet nadzieję na życie wieczne w dobrym niebie z aniołami. Wrócić do siebie. Do prawyborów. Zobaczyć podstawowe programy, iluzje obietnic i absurdalność wspomnień. Pułapkę obojętności. Jest w nas coś absolutnie żywego. Iskrzącego. Ponad tym i tamtym, dobrem i złem, lewicą i prawicą. Nauką i religią. Obawą i nadzieją. To jest tutaj. W tym miejscu – pomiędzy niebem a ziemią. To czuje, widzi, słyszy, dotyka, to mówi i myśli. Właśnie w tej jednej chwili, w tym ułamku sekundy komponuje zbiory danych.

Tak po części jesteśmy statystyką, cyframi na ekranie kosmicznego komputera. Zagęszczoną chmurą danych psychologicznej analizy. Doświadczeniem przestrzeni. Skupieniem i rozpadem. Procesem rozwoju kolejnej formy życia w bezmiarze doświadczeń. Umownym pięknem. Relatywnym przerażeniem. Misternie tkaną tajemnicą na przędzy niewiedzy, która czasem rozkwita jak cudowny kwiat. Kodem źródłowym, który rozrzucił gwiazdy.

Spokojem, który jest tam pod całym tym wzburzonym oceanem. Samotnością samorozumienia i odwagą rozpoznania. Zgłębianiem ciszy.

Przestrzenią istnienia.

confusion_noz

Zrzut ekranu 2019-09-11 o 11.08.03Głębszy sens pracy słychać w języku. Pytamy: „Czym się zajmujesz?”, i skojarzenia zapytanego nieodmiennie biegną właśnie ku pracy zarobkowej. A odpowiedzią jest zazwyczaj nazwa wykonywanego zawodu.
Ale ów zwrot ujawnia cel pracy leżący poza zarobkiem i poza tym, co można nabyć za zarobek: z a j ę c i e  s a m e g o  s i e b i e.
„Czym s i ę zajmujesz?” Nie byłem zajęty – znalazłem sobie pracę – i oto zajęty jestem.

Zajętość jako sposób bytowania rządzi i definiuje człowieka od czasów przedpiśmiennych. I aż do XX wieku, z bardzo nielicznymi wyjątkami, zajętość znajdowała swój najdoskonalszy i najpowszechniejszy wyraz w pracy zarobkowej.
To, jak bardzo jesteś zajęty, opowiada tobie i innym stopień wypełnienia twojego życia. Jego sytość.
Chwalimy się: „Nie mam czasu na nic!”. Wyceniamy się wobec innych: „Nie uwierzysz, jak bardzo jestem zajęty!”.

Przeciwieństwo zajętości: nuda. Taki stan ducha, w którym nie jest on skupiony na niczym – poza sobą. I na sobie też nie wykonuje wtedy żadnej pracy: nie analizuje się, nie prześwietla.
Brak tu celu, do którego duch miałby dążyć. Tak jak istnieje cel w medytacji, która jawiąc się całkowitą pasywnością ciała, uruchamia przecież nieliche prace umysłu. W nudzie nie wydarza się zaś nic poza byciem człowieka znudzonego.
I to w owym najradykalniejszym stanie b e z r o b o t n o ś c i krystalizuje się nowy standard naszej egzystencji.

(…)

Czym jest rozrywka? To takie sposoby zajęcia samego siebie, jakich nie da się usprawiedliwić pożytkiem ani zyskiem; nie da się ich zamaskować pozorami pracy zarobkowej. Robimy coś wyłącznie po to, żeby uniknąć nicnierobienia.

Rozrywamy się. Odrywamy się od „ja”: już nie jesteśmy sam na sam ze sobą, już wyrwano nas z czystego doświadczenia bycia.

(…)

Czy potrafimy jeszcze odróżnić rozrywkę od pracy? Liczba i czas zajętości koniecznych do zagłuszenia nudy nieustannie rośnie w proporcji do tradycyjnej pracy. Rozrywka staje się naszą pracą; rozrywka – sensem życia.”

(…)

Rozrywka jest artykułem pierwszej potrzeby, gwarantem zdrowia psychicznego miliardów prawie-bezrobotnych – tych, którzy nie zostali wychowani w arystokratycznym rygorze do trzeźwego uprawiania nudy.”

(…)

Przemysł rozrywki – ostatni przemysł ludzkości – to w powszechnym rozumieniu nadal głównie tradycyjna kultura: filmy, seriale, gry, muzyka, książki. A przecież należałoby doń zaliczyć też sport, celebryctwo, modę, większość polityki, hazard, farmakologię, seksbiznes, mental wellness, obrzędową religijność, dużą część handlu (shopping). Wszystko to służy w najbardziej oczywisty sposób owemu zabijaniu czasu, czyli zagłuszaniu nudy.

(…)

Kiedy człowiek doświadcza nudy w stężeniu maksymalnym, jak więzień w izolatce, pozbawiony dostępu do jakichkolwiek źródeł rozrywki, rzuca się na byle jej ochłap: przeczyta każdą książkę, zagra w każdą grę, wda się w rozmowę z każdym.

Porównajmy to z drugą skrajnością: XXI-wiecznego beneficjenta dochodu gwarantowanego, obsypywanego zewsząd milionami darmowych lub prawie darmowych luksusów kultury. Dla więźnia ten jeden przypadkowy tomik wierszy ma wartość absolutną. Dla tonącego w nudzie przeżywacza wyzwolonego z pracy nic nie ma wartości. Czy też: wszystko ma wartość równie znikomą, bliską zeru.

(…)

Wiek XXI przyniósł trzecią specyficzną formę zagłuszania bycia. Przyniósł i n ż y n i e r i ę  z a j ę t o ś c i: teoretyczną i praktyczną wiedzę o najskuteczniejszych metodach tworzenia coraz to nowych celów i wartości i utrzymyw

ania dzięki temu setek milionów (wkrótce – miliardów) ludzi na powierzchni sensu życia.

Inżynieria zajętości jest inżynierią wartości; odbijają się w sobie nawzajem. Tylko to cię zajmuje, co ma dla ciebie wartość. Czy też: po tym poznajesz, iż coś ma dla ciebie wartość, że cię zajęło.
„Być zajętym przez czynność X”: X weszło we mnie i mieszka tu, wypełnia mnie.

„Zajęty” – znaczy: „nie pusty”.”

 

Dukaj, Jacek. „Po piśmie.”

http://dukaj.pl/

Zrzut ekranu 2019-09-11 o 17.07.09

Reklamy
%d blogerów lubi to: