IMG_8648

Jesienią cała natura zaczyna pomału kierować się do środka, mamy mniej światła i ciepła czyli tych czynników zewnętrznych, które dodają nam energii, tym samym dobrze jest ukierunkować się w ten sam sposób do własnego wnętrza. Zostawić hałaśliwość letniej beztroski i uciech i przejść w stan kontemplacji i skupienia. Jesień jest dla mnie niezwykle refleksyjna, ma w sobie coś z dojrzałości, dorastania – więcej spokoju i dystansu.

Siły jesieni tworzą suchość w Niebiosach i metal na Ziemi; tworzą płuca i skórę na ciele… i nos oraz biały kolor i smak ostry… emocję gniewu i zdolność do wyrażania płaczu.

Klasyk medycyny wewnętrznej

Lubię ten Zaduszny czas tworzy on odpowiednią przestrzeń dla klarownych i głębszych myśli, jesienna dojrzałość i nasycenie barw, ujmujące bogactwo i pewnego rodzaju nieokreślenie – podobnie jak wiosna – kiedy przejawiają się i przeplatają wszystkie pory roku, a aura potrafi się zmieniać z chwili na chwilę. Jesień to też symbol dojrzałości życia i doświadczeń, kiedy szukamy rzeczy prawdziwych i znaczących, potrafimy z dystansu lat spojrzeć na swoje życie i docenić to wszystko co przetrwało próbę czasu i staje się fundamentem tego kim jesteśmy. Kolor biały to kolor czystości, dobrze pojętej moralności i duchowej dyscypliny, która nas wzmacnia i tworzy zaufanie do naszych możliwości. To również wzrastająca świadomość własnych ograniczeń, które często okazują się tym co tak naprawdę nas chroni przed tak zwanym „kozaczeniem” czyli ułudą wszechmocy i urojonej potęgi, które są niczym innym jak fiksacją ego. Zdrowo pojęta pokora jest tym co utrzymuje nasz umysł i ducha świadomym i przytomnym pozwala nam na przyjmowanie nowej wiedzy i doświadczeń w otwartości, bez zbędnego zadufania w sobie .

Nasze życiowe doświadczenie przypomina symbol „Yin” i „Yang” kiedy dziecięca nieświadomość przechodzi fazę zafiksowania na sobie, bycia pępkiem świata i spełniania zachcianek, wzrastania w poczuciu nieograniczonych możliwości i swoistej energetycznej nadpobudliwości oraz ekspansywnej natury odkrywania. Jest w tym dużo arogancji, która wynika z braku własnego doświadczenia na polu pracy z ograniczeniami, małej znajomości własnych emocjonalnych i fizycznych granic. To wiosna życia, cudowny czas odkrywania, poznawania, później kiedy przychodzi lato wraz z bogactwem dorosłości i wszystkich atrakcji inwentarza w postaci uciech psychicznych i fizycznych przypomina to trochę stan wielkiej uczty, upojenia życiem – to moment korzystania, konsumpcji – biesiady z suto zastawionym stołem – obfitość w każdej możliwej postaci. Końcówka lata to Żniwa – zbiór tego co zasialiśmy, często pierwszy moment „zwrotu akcji” – przyjrzenia się swojemu życiu krytycznym wzrokiem, oddzieleniu ziarna od plew, tego co istotne i wartościowe od nic nie znaczących uciech i rozrywek. To wybudzenie z marzenia sennego o nieśmiertelności, niezniszczalności – to wytracanie pychy i dumy. Zrozumienie, że ważne jest nie co, ale jak i po co. To moment kiedy możemy znaleźć swój kierunek, balans, kompas. Wschód to nasza młodość, nasz potencjał, to dary jakie otrzymaliśmy. Południe to optimum naszych możliwości, wzrost i dorastanie, kreatywne wykorzystanie darów i rozumienie ograniczeń. Zachód to dojrzałość, mądrość życiowa, doświadczenie, przebyta praktyka bycia sobą w swoim świecie. Mądrość. Północ to służba, dzielenie się, praca dla innych – ofiarowanie. Oddać wszystko co otrzymaliśmy bez przywiązania i żalu, podzielić się tym co mamy i kim jesteśmy – dla dobra tych co są i tych co będą. Zaznaczyć swoją obecność w tym świecie. Odbyć podróż z zewnątrz do środka, bowiem zima to dosięganie esencji, wracanie do źródła, tworzenie ziarna kolejnego życia.

IMG_8647

Często panujący we wszechświecie porządek uznajemy za oczywisty, ale powinniśmy się dobrze nad tym zastanowić. Powinniśmy docenić to, co mamy, ponieważ bez tego bylibyśmy w ogromnych kłopotach. Bez światła słońca nie byłoby roślinności, nie byłoby żadnych zbiorów, nie moglibyśmy przyrządzić posiłku. Tak więc istota podstawowej dobroci polega na tym, że jest ona tak podstawowa, tak fundamentalna. Jest naturalna, działa, i właśnie z tego, a nie z przeciwstawiania złu, wynika jej dobroć.

Chogyam Trungpa

Pył kosmicznego ziarna Świadomości rzuconego na matrycę Uwarunkowania. Przekraczanie programu zaprogramowanego umysłu – to proces Ewolucji. Kiedy wzrastasz – rzeczywistość hartuje ten proces poprzez tak zwane Wyzwania – Reality Check. Sztuczna odbita moc jest miałkim chwilowym zabłyśnięciem – natomiast ta prawdziwa jest Przejściem przez Spiralę poprzez Gęsty Mrok ku Zrozumieniu co stanowi istotę Światła, bycie poza lękiem to zrozumienie Procesu Umierania – to bezwarunkowa kapitulacja bez jakichkolwiek oczekiwań i wymagań względem tego co jest. Być teraz tutaj w tym wymiarze jest jednoznaczne z bezustannym procesowaniem Zmiany jako jedynej stałej – jedynego punktu odniesienia, który wciąż się porusza. To jest Paradoks. Dążność do zatrzymania procesu zmiany jest definicją urojonego ludzkiego szczęścia – próba zatrzymania bezpieczeństwa, miłości, zadowolenia, zdrowia, poklasku, sławy itp, itd – to złudne szczęście oparte w swej istocie na cierpieniu, które jest skutkiem nieuniknionej porażki. Dlatego nauka o przemijaniu jest najbardziej bezpośrednia, jest najszybszą drogą do zrozumienia natury tego świata w jakim żyjemy.

Dlatego kuchnia – przemian jest metaforą. Symbolem. Żywienie jest odbieraniem życia, bez względu na to czy jemy mięso czy nie, bowiem roślina też jest istotą żywą. Życie to umieranie i nie może być inaczej. Yin i Yang. Wszystko tutaj żyje dzięki sobie, pożera się i trawi – taka jest natura Uwarunkowania. Jednak robić to ze Świadomością i Współczuciem to tworzyć wyłom w mechanizmie przyczyny i skutku uświęcać go czymś żywym, to tchnąć ducha w materię przekierować na spiralną drogę wzrastania, wybudzania ze snu nieświadomości. Język jakim się posługujemy stał się pozbawionym życia opisem, mechaniczną strukturą – matrycą, czymś co zatraciło zdolność transcendencji – wyjałowieniem. Słowa mają moc zaklęć. Język jest zaklinaniem świata. Dźwięk, Światło, Przejawienie. Co to oznacza?

IMG_8651

Oznacza to Drogę Powrotną. Oduczanie. Przyjrzenie się temu – co z nas wychodzi, co opuszcza nasze wnętrze by zasilić to wspólne kolektywne doświadczenie. Idź za działaniem, dojdziesz do słowa, idź za słowem dojdziesz do myśli, idź za myślą dojdziesz do przestrzeni. Idź za przestrzenią…

Gdzie wtedy dojdziesz?

Co dajemy temu światu? Co komunikujemy? W jaki sposób? Z jaką intencją? Jakie mamy skutki tego co robimy. Ten mechanizm jest bardzo precyzyjny. To lustro. Lustro nie ma programu, odzwierciedlanie to jego naturalna właściwość – nie jest wynikiem wysiłku, zmagania, udoskonalania. Jeżeli coś tworzysz – jest to stworzone co oznacza że może być zniszczone. Jeżeli coś odkrywasz znaczy to, że to jest, było i będzie. Nie stworzyłeś tego. Czy istnieje bóg? Kto stworzył boga? Kto stworzył tego co stworzył tego co stworzył ? Umysł. Myślenie. Nazywanie. Tworzenie. Rozpad. Umieranie. Bez końca. Bez początku.

Tu nie można nic osiągnąć. Nic zatrzymać. Duch w maszynie. Maszyna w duchu. Przestrzeń nie ma w sobie granic i nie ma w sobie parametrów. Nie ma ograniczeń i miejsc docelowych. Nie ma kierunku i poczucia winy. Po prostu jest. Pozwala być wszystkiemu w taki sposób jak chce. Jednak spróbuj ją uchwycić, wskazać, zachować. Spróbuj ją spalić, utopić, sprzedać, zniszczyć. Nie możesz tego opisać, ponieważ przekracza każde słowo, wyczerpuje każdą definicję. Określenie to jedynie odbicie, refleks. Dlatego myśl nie może nas wyzwolić. Myśl może nas uwarunkować. Jednak ona umiera. Co chwila. Co jest pomiędzy myślami, słowami, działaniami, snami, życiami?

Przestrzeń.

Śmierć.
Sześć liter.
Sześć połączonych wymiarów.
Odbicia na powierzchni kosmicznego lustra.

%d blogerów lubi to: