DSC_4860

Aby mogła się dokonać rzeczywista przemiana życia na tej planecie musi ona nastąpić na poziomie naszego życia, a to wymaga konsekwentnej pracy i wysiłku. Wrócić na ziemię to wejść w pełen kontakt z realnością każdej chwili taka jaka jest, to bycie po prostu świadomym prawdziwej sytuacji w jakiej toczy się nasza egzystencja. Zacząć od siebie, od każdej jednej chwili w której żyjemy. Ta zdolność transformacji to siła naszego serca, to ta energia, która daje nam siłę i motywację, by wnieść do tego świata coś dobrego i wartościowego – nasz indywidualny dar, coś unikatowego. Jednak najpierw musimy nauczyć się rozpoznawać samych siebie, dlatego medytacja jest tak ważna, ponieważ bezpośrednia droga do poznania kim, gdzie i jak jesteśmy, jak funkcjonujemy.

Smak słodki wbrew swojej złej opinii – jest z punktu widzenia Dietetyki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej bardzo ważny. Jest związany z przemianą ziemi, która jest najbardziej harmonijna ze wszystkich. To centrum, balans, równowaga. To okres późnego lata, kiedy wszystko już jest dojrzałe i gotowe na zbiory. Smak słodki związany jest z żołądkiem i śledzioną – trzustką. Ma działanie ogrzewające, wzmacniające, harmonizujące, a także relaksuje i nawilża. Ten smak jak żaden inny wzmacnia i regeneruje nasze ciało. To energia, która powstaje dzięki Qi śledziony, która wraz z żołądkiem odpowiada za odżywianie naszego ciała. Na poziomie psychologicznym to siła i jakość naszej logiki, zdolności intelektualne, umiejętność koncentracji, siła rozumu, rozsądek i uważność. To zdolność transformacji wynikająca z praktyki uważności i obecności stanów pomieszania, fiksacji na projekcjach mentalnych, rozproszenia – przytomność osadzona w tym co naprawdę się wydarza. To silne centrum – „osadzenie w brzuchu”, w trzewiach dające stabilność i pewność. To właśnie ziemia była świadkiem przebudzenia Buddy i dlatego często jest przedstawiany z dłonią dotykającą ziemi. To nie żadne odloty i bujanie w obłokach, a w pełni świadome i konkretne spoczywanie w tym co jest. Jasne i klarowne nauczanie na temat rzeczywistości naszego ciała, energii i umysłu, w pełni obecny i przebudzony potencjał ludzki.

To czym żywimy ciało i umysł wpływa i kształtuje nasze doświadczenie – jednak kluczowe wydaje się praktykowanie uważności i obecności – bycie przytomnym w każdej chwili ponieważ właśnie to tworzy jakość – smak doświadczenia jego głębię i moc. Naszym głównym problemem jest to, że głównie „mieszkamy w głowie” w naszym urojonym świecie tego co było i tego co będzie, produkując niezliczoną ilość mentalnych filmów – narracji, które stanowią nasz podstawowy umysłowo – emocjonalny pokarm. Dlatego często mówi się, że nasze życie jest snem wariata.

Aby mogła się dokonać rzeczywista przemiana życia na tej planecie musi ona nastąpić na poziomie naszego życia, a to wymaga konsekwentnej pracy i wysiłku. Wrócić na ziemię to wejść w pełen kontakt z realnością każdej chwili taka jaka jest, to bycie po prostu świadomym prawdziwej sytuacji w jakiej toczy się nasza egzystencja. Zacząć od siebie, od każdej jednej chwili w której żyjemy. Ta zdolność transformacji to siła naszego serca, to ta energia, która daje nam siłę i motywację, by wnieść do tego świata coś dobrego i wartościowego – nasz indywidualny dar, coś unikatowego. Jednak najpierw musimy nauczyć się rozpoznawać samych siebie, dlatego medytacja jest tak ważna, ponieważ bezpośrednia droga do poznania kim, gdzie i jak jesteśmy, jak funkcjonujemy.

Joanna-Macy-Cropped-2Trudno się dziś przebudzić samemu. Nawet zobaczenie, tego co się dzieje, budzi przerażenie. Doszłam jednak do przekonania, że nie ma prawie żadnych ograniczeń dla tego, co możemy zrobić z miłością i wspierając się nawzajem. Nie ma prawie żadnych ograniczeń dla tego, co możemy zrobić dla wzajemnego dobra. Wkraczamy w ten sposób w serce Bodhisattwy. To jest ta bohaterska postać buddyzmu mahajany: „ten, którego serce nie ma granic”. Ten, kto wie, że nie ma prywatnego zbawienia.

Jeśli chcesz się przebudzić, musisz przebudzić się wraz z innymi. Nigdy nie było to bardziej prawdziwe niż teraz, w tym późnym stadium korporacyjnego kapitalizmu.

Istnieje potężna siła, działająca poprzez media, poprzez system bankowy, poprzez korporacje i ludzi, uwięzionych w niekontrolowanym systemie, który jest im teraz bardzo trudno zatrzymać. Bo z chwilą gdy stworzyłeś coś – system gospodarczy, istotę czy mechanizm – co musi nieustannie zarabiać coraz więcej pieniędzy, nie ma ono wyboru. Musi wejść w te przemysły wydobywcze i górnictwo. Nawet najsympatyczniejsi ludzie zostają schwytani w tę pułapkę. Są to nadludzkie zwierzchności i moce, więc nic dziwnego, że tylu w nią wpada. Ci, którzy wydają się być naszymi wrogami, to zwykłe istoty ludzkie, które także są więźniami tego systemu gospodarczego. I to dla tego systemu korzystna jest dalsza produkcja bomb atomowych. To on trzymał w szachu prezydenta Obamę. Obama znalazł się w potrzasku systemu, zanim jeszcze przekroczył próg Białego Domu jako prezydent. I jego pierwsza ustawa musiała dać większe przywileje Wall Street.

Tak więc może to w nas obudzić wzajemne współczucie. I nie musimy już tracić czasu na banie się siebie nawzajem. Możemy postrzegać innych i samych siebie jako więźniów siły, która chwyciła nas wszystkich za gardło. Ale jesteśmy w stanie to zatrzymać. Musimy pomóc sobie wzajemnie, otworzyć oczy na to, że niszczymy wszystko, co kochamy, zanim zostaniemy przekształceni w roboty – narzędzia tych nieludzkich systemów.

Joanna Macy *

To harmonia i współpraca naszych jakości, zdolności i doświadczenia i jeżeli faktycznie jesteśmy przytomni stanowią one jedność. Stajemy się wyraziści i konsekwentni. Osadzeni w swoim rzeczywistym wymiarze w tym co naprawdę przetrawiliśmy. Rozproszenie jest patologią przemiany ziemi, energia nie jest skoordynowana i skupiona co tworzy życie pozbawione kierunku. Zaczynamy dryfować niesieni przez ciągle zmieniające się okoliczności. To chaos, nieobecność w sobie, zagubienie w nadmiarze wrażeń.

DSC_4815

Na poziomie żywienia to tak zwana kuchnia fusion – nowoczesny trend mieszania wszystkiego ze wszystkim – przekombinowanie i egzotyka dyktowana z poziomu naszego mózgu, który szuka ciągłych rozrywek smakowych. Straciliśmy kontakt z prostotą tak w kuchni jak i w życiu. Biegamy po restauracjach szukając wrażeń, kiedy tak naprawdę zdrowa kuchnia to powrót do swojego własnego działania, słuchanie swojego ciała i własnoręczny wkład w postaci gotowania, zadbanie o siebie swoimi własnymi rękoma. O tego powinniśmy zacząć przemianę tej planety – ziemi. Kuchnia jest podstawą naszego zdrowia jest także czymś co wymaga naszego wysiłku, nic się samo tutaj nie robi. Oczywiście łatwiej jest płacić i wymagać, to podejście jest właśnie tym co stworzyło w tym świecie tak wiele cierpienia – wysługiwanie się innymi do zaspokajania nadmiernych potrzeb, tego wszystkiego co niczemu nie służy, a zamiast tego jest tylko fanaberią, kaprysem. Głód jest realnym doświadczeniem. Jest cierpieniem, którego doświadcza tak wielu ludzi, podczas kiedy inni chorują z przejedzenia. Nadmiar „słodyczy życia” wszelkich uciech, które ktoś jednak musi wyprodukować, byśmy mogli się nimi sycić za pieniądze i oceniać. Takiemu człowiekowi ciężko dogodzić, bo jest przejedzony, jadł już tak wiele dań z całego świata, usługiwano mu na tak wiele sposobów, że teraz jest głównie niezadowolony – stał się oceniającym wszystko konsumentem – kimś kto karmi głównie swoje ego. Nadmiar smaku słodkiego tworzy wilgoć – zamulenie i ociężałość. Brak przejrzystości. Śluz. Chroniczne zblazowanie i zmęczenie, uczucie otępienia. Nasz współczesny stan.

Antidotum to kryzys. Brak. Głód. By organizm mógł strawić nadmiary, wyżreć zalegające złogi tego pomieszania. Zacząć samouzdrawianie. Często za cierpieniem ukryta jest nauka – przypomnienie, by powrócić do fundamentów życia do oddechu, czucia do prostych posiłków, które najlepiej przyrządzić samemu. Dać sobie czas na kontemplację swojego miejsca w tym wszystkim. Po co robię to co robię? Czemu to służy?

Prawda jest taka, że idąc tą drogą pomieszania, pływając w tym śluzie ignorancji doprowadzimy samych siebie i życie na tej planecie do zagłady. Czego tak naprawdę potrzebuje moje ciało i duch? Nie da się wyczytać tego z poradników, to jest nasze żywe doświadczenie nie abstrakcyjny zestaw porad. Wrócić do ziemi to czuć ziemię w dłoniach, pod stopami. Dotknąć czegoś realnego, namacalnego.

Obudzić się.

Zrzut ekranu 2020-08-18 o 11.07.09

*Joanna Macy – ur. 1929 r., aktywistka na rzecz ochrony środowiska, buddystka, ekofilozofka, autorka kilkunastu książek m.in. „Despair and Personal Power in the Nuclear Age” (1983) czy „Thinking Like a Mountain: Toward a Council of All Beings” (1988) wspólnie z Johnem Seed’em, Pat Fleming, Arne Naess’em, która wydana została w Polsce w 1992 roku przez Wydawnictwo Pusty Obłok pod tytułem „Myśląc jak góra. Zgromadzenie Wszystkich Istot” (przy opracowaniu tego wydania zaangażowana była Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, wprowadzenie do niej napisał Janusz Korbel).

%d blogerów lubi to: