Wygłodniałe karły rzucają się na dwukrotnie większych od siebie gigantów i czasami wygrywają. Otchłań jest pustynią; nikt nie może pozwolić sobie na luksus oczekiwania na lepszą okazję.

Peter Watts – Rozgwiazda

Otwieram przeponę jak pusty korytarz  w szkole z internatem. Rysuję mapy opuszkami palców. Wyjścia ewakuacyjne. Wyśniłem was pod oknem za którym stał pionowo księżyc, a o świcie czuć było wszystko. Na szkolnym boisku z betonu wybiły kwiaty.

Żywe.

Odwiedzam wasze sale lekcyjne, wasze domy w słojach z formaliną. Tak jasne podziały ról drugoplanowych. Od ściany do ściany toczy się to wszystko. Tutaj w ramkach za szkłem, bez tlenu.

Dzieci na zdjęciach klasowych. Pierwsza a, druga b, trzecia.

Nie mam miejsca w żadnym zbiorze.

Wiem to od początku.

Kiedy siedzieliście w ławkach, uczesani z piórnikami na zeszytach i zakładkami w książkach gotowi aportować.

Patrzyłem przez okno na boisko.

Gdy pisaliście.

Wolałem rysować.

%d blogerów lubi to: