Usytuowanie czynnika kontrolującego wewnątrz było de facto przypieczętowaniem tego, co się stało – tego, że obywacie się bez Boga. Ale żyjecie nowym i jeszcze szkodliwszym złudzeniem. Złudzeniem posiadania kontroli.

Thomas Pynchon „Tęcza Grawitacji”

Koła zaboksowały i czarny Transporter z wielką piracką czachą wpadł w poślizg na oblodzonej drodze i zawirował niczym metalowy bączek z „Incepcji” lub srebrny medalik, który pewien czarnoksiężnik rzucał na stół by nadać moc swojemu zaklęciu. Nie możemy ujrzeć mrocznej i posępnej facjaty wspomnianego Czarnego Maga, który mieszkał i czynił ową złowróżebność na poddaszu gotyckiej kamienicy przy ulicy Gdańskiej, ponieważ owa straszna twarz spowita jest w mrocznym mroku i gęstej gęstwinie jak upadające ze Sfery Odbić zmutowane demony, nasze własne mentalno – emocjonalne wyparcia, które byłaby nie doniesienia dla naszych wydelikatnionych dość zmanierowanych zmysłów i wysublimowanego poczucia wątpliwej estetyki. Rzecz druga my przecież nie wierzymy już w żadną magię, to jest dobre dla dzieci, my dorośli i wzniośli mamy wszelką kwadraturę nauk i aparaturę pomiaru, mamy ostateczne wnioski z twardych jak stalowe żerdzie faktów wbitych w zimny paradygmat mechanicznego wszechświata, który ostatecznie zapadnie się w sobie. Nie będzie wtedy nic. Spróbujmy sobie to wyobrazić. Poczuć doniosłość tej wiedzy. Odkryliśmy obiektywne deterministyczne, zmechanizowane pozorne samostanowienie w bezosobowej materii, która jest skazana na rozpad i anihilację, nie ma żadnej duszy, boga, żyjemy w otchłani kosmosu na zakręconej kulce, którą w każdej chwili może jebnąć jakiś meteoryt, mamy tu niekończące się wojny, epickie nierówności społeczne, dług wielkości wykraczającej poza szerokość monitora, mamy choroby, dramaty miłosne i internet coraz bardziej wypełniony naszą galopującą paranoją.

I teraz dokładnie z tego mentalnego punktu przenieśmy się w odległe zamierzchłe czasy, kiedy świat był czymś nieskończenie żywym i miał naturę wielobarwnego diademu multiświatów, których systemem operacyjnym była właśnie magia. Kod na matrycy miał bardziej postać chińskich heksagramów, owszem również był binarny, ale w odróżnieniu do tego co mamy teraz, miał otwarte źródło, a każda żyjąca istota miała zdolność kodowania, mogła w pełni kreować swoją rzeczywistość. Jednak z czasem niektórych potężnych Magów i Czarownice uwiodło złudne poczucie Mocy, ulegli złudzeniu władania i zaczęli tworzyć zamknięte kody, hermetyczne zaklęcia rzucane na istoty żywe – to były Klątwy lub Mątwy. Był to dość haniebny proceder, który nazywany jest Czarną Drogą. Ich domem stało się Królestwo Materii kompletnie zdeterminowane prawem przyczynowości podległe narodzinom, chorobie, starości i śmierci, by wymienić te główne widoczne dla każdego znamiona ludzkiego losu, który w wyniku tych czarnomagicznych manipulacji pozbawił nas dostępu do Mocy i tym sposobem jesteśmy w dość ponurym i rzec by hopeless położeniu – żyjąc w powszechnym poczuciu niemocy. To jest właśnie Gastropolis – samo pożerający się mechaniczny świat pozorów. Jednak jednocześnie istnieją Pierwotni Magowie, lub Magowie Źródła, którzy mają Moc ściągania Klątw. To Dobrorzeczenie. Biała Droga. Są jeszcze Mutanci…

Magowie poruszali się również w Kole jednak w przeciwieństwie do tak zwanych „normalnych ludzi” (cokolwiek to znaczy) przechodzili bez tak zwanego wielkiego resetu, czyli stanu pośredniego poruszali się w ciałach podległych tak zwanej śmierci klinicznej co powodowało, że zachowywali pamięć – kość płyty głównej zdolnej odpalić ich pierwotny system operacyjny. W przeciwieństwie do tego, każdy kto tutaj umiera i nie jest Magiem, albo Czarownicą kiedy znów się odradza w tym wymiarze w zgodzie z zasadą przyczynowości jest kompletnie pozbawiony swojego systemu, swojego kierunku i swojej wiedzy. Jest po prostu sformatowany – jak pendrive podpięty pod komputer matkę, która jest niczym innym jak tylko Programem kompletnie pozbawionym połączenia ze Źródłem z Pierwotnym Kodem. Wówczas w całości podlegasz Programowi – Systemowi, czyli pełnej ignorancji kolektywizacji – stajesz się Botem, który został sformatowany w ten sposób żeby służyć Systemowi i reagować na każdą próbę Zmiany – zwanej Hackowaniem – być tak zwanym Przykładnym Obywatelem w pełni ociosanym pionkiem do kwadratowej Gry, który raportuje każdą anomalię, wszystko to co wymyka się kwadraturze Programu. Jest nieświadomym Strażnikiem Więzienia. Dlatego to wszystko może trwać bez końca w swoim zamierzonym Zapętleniu.

I teraz…

Magowie zawsze tak naprawdę żyją poza systemem, choć pozornie są jego częścią. W przypadku Czarnych Magów to w zasadzie oni są Programistami, którzy przez Eony pracowali nad Domknięciem Koła i uwięzili w nim określoną liczbę istnień, które wciąż bezwiednie Rotują niczym piłki do losowania w Grze. Tak naprawdę jesteśmy sferyczni i mamy nieskończony potencjał, jednak staliśmy się dwuwymiarowi jak wycięte z szarego kartonu obdarte ze skrzydeł parodie aniołów. Gra przypomina zamknięty sześcian – w pełni zakodowane pole zdeterminowanego doświadczenia, których cechą charakterystyczną jest dominacja specyficznej emocji, która „zabarwia” całe doświadczenie. Kiedy tak zwany umwelt – czyli środowisko zewnętrzne jest zaprojektowane negatywnie czyli całe oprogramowanie ma w zamierzeniu generować cierpienie – praktycznie niemożliwym jest wydostać się z tego ponieważ bez końca tworzysz przyczyny tego cierpienia, które same są skutkami i automatycznie tworzą kolejne przyczyny. Tutaj pasuje określenie – beznadziejnie uwarunkowana sytuacja. Kiedy jesteś Czarnym Magiem jesteś upojony fałszywym przeświadczeniem panowania nad Mocą – masz przeświadczenie, że jesteś bogiem tego świata, potężnym Demiurgiem, która posiada władzę nad innymi manipulując ich percepcją, bowiem to ona decyduje o tym co mogą widzieć, słyszeć, smakować, dotykać, czuć – a przede wszystkim co mają myśleć i w jaki sposób postrzegać (procesować) Program – Rzeczywistość.

My istoty odrodzone w tym paśmie kodu – Zaklęciu jesteśmy bardzo ograniczeni, zredukowani do Odruchu, do Reakcji, do Odtwarzania. Klątwa jest Wstydem, Poczuciem Winy, jest Lękiem. Jest Samo nienawiścią, Samo potępieniem, Samo obwinianiem. To zrodziło niebywałe okrucieństwo tego świata, skandaliczny z punktu widzenia Naturalnego Prawa brak szacunku do istnienia drugiej istoty – nadawanie sobie prawa do władania nie swoim światem, narzucania, ograniczania, zniewolenia, podporządkowania, zdominowania, przymuszania, męczenia, znęcania, mordowania. Przyjrzeć się temu światu to zobaczyć to bardzo wyraźnie. To co charakteryzuje Czarnych Magów, po czym można ich rozpoznać to kompletny i permanentny brak Współczucia, bowiem to ono i tylko ono jest prawdziwym źródłem Mocy – jest połączeniem z Istnieniem, a to wyklucza szkodzenie innym. Modlitwa, Dobre Życzenie i Intencja jest arsenałem Białych Magów, którzy schodzą tutaj w Wymiar Uwarunkowanego Istnienia ponieważ sami go Przekroczyli – są specjalistami od tego świata, dziećmi ziemi, którzy Rozpoznali Siebie – swój autentyczny nieuwarunkowany stan istnienia. Są Przewodnikami. Mistrzami. Nasionami Ewolucji. Prawdziwa Magia zawsze wyzwala i nigdy nie warunkuje. Jest Wolą Nieuwarunkowanego Współczucia, które nie jest lepkim i smętnym biadoleniem nad losem, nie jest litością, jakąś neurotyczną formą wykorzystywania słabości i cierpienia – jest czymś potężnym i żywym, czasem nawet, z naszego punktu widzenia, bezlitosnym. Jest pozbawione osobistych preferencji – jest celną odpowiedzią na sytuację. Jest bezbłędnym działaniem. Szerokim, panoramicznym sposobem życia.

Ograniczenie tkwi w umyśle. W świadomości. W wyuczonej i zmechanizowanej percepcji, dlatego widoczna różnica pomiędzy Białym Magiem i Czarnym Magiem tkwi w sposobie Czynienia. Czarny Mag jest na wskroś mechaniczny i z tej perfekcji rodzi się jego skuteczność na tym Uwarunkowanymi Polu. Jest mistrzem naśladowania, powtarzania, jest mistrzem rutyny: dharmy – karmy, ponieważ w istocie jest Zaklęty – Zaprogramowany przez Dumę i Arogancję – „ja to czynię”, a każde jego działania umacnia iluzję Osobności. Zawsze oddziela siebie od dzieła i bardziej liczy się działający niż działanie. Jest narcyzem szukającym uwagi, bywa celebrytą, politykiem, duchownym, artystą zawsze musi być w centrum uwagi, ponieważ to go karmi. Czarni Magowie nie dysponują własną energią. Są pasożytami. Wszystkie masowe mody i trendy, nagle zwrócenie kolektywnej świadomości na jakieś konkretne zjawisko, wydarzenie jest rodzajem Rytuału, którego celem jest pozyskanie energii. Jest kradzieżą Mocy. Pole Magii to Pole Informacji – kształtujące percepcję. To słowa, wybrażenia, idee, obrazy. Incepcja świadomości. Media stały się medium Magii – rytualnym czarnym polem i dopiero interaktywność internetu pozwoliła podłączyć nieograniczoną ilość umysłów w jedną Sieć. W bezprecedensowy mechanizm Programowania na masową skalę.

Zaprosić na własne życzenie.
Zaczarować – rzucić zaklęcie.
Uzależnić.
Wydrenować.
Wyrzucić na śmietnik niczym martwą kukłę.

Strach – to jest serce każdego Sztucznego Systemu. Login. Bóg.
Słowo, które tworzy Obraz na swoje Podobieństwo – Świat Iluzji.

Biali Magowie zawsze przychodzą z czymś nowym, z czymś czego nigdy tu nie było. Nie możesz ich Przewidzieć, bo poruszają się poza wzorem, poza trajektorią. Są nieprzewidywalni. Istnieją poza Masą, poza Trendem, poza Modą. Są inni, dziwni – puls ich energii ma kształt spirali rozchodzi się z serca i promieniuje. Ludzkie zmysły nie postrzegają takich subtelności, my postrzegamy jedynie maksymalnie zagęszczone formy, które uległy strukturyzacji. Energia zakodowana – zaklęta w Formę. Tak zwany świat Realności – Malkuth. Skondensowana nisko wibrująca Maszyna – Mózg. Napęczniały od emocji, wrażeń, spekulacji – karmiczny sen. Nie możesz posiąść wiedzy bez inicjacji w ten fundamentalny warunek. Nazywają to egzystencjalną synchronicznością – Impulsem Przebudzenia, który jeżeli zaczynasz Mutować jest zapisany w twoim Indywidualnym kodzie bazowym i jak wszystko ma zróżnicowane potencjały – pozytywne i negatywne. W sensie negatywnym staje się permanentną fiksacją na cierpieniu i negatywizmie – czarnym filtrem, który powoduje, że twoje życie jest przesiąknięte nieuświadomioną rozpaczą. Stajesz się słaby, bierny i pozbawiony woli – jesteś Ofiarą. Niewolnikiem. Człowiekiem skazanym na terror egzystencji, na ciągły Ból. Wszystko cię przeraża i zniechęca, odbiera nadzieję, podświadomie jedyne czego chcesz to mieć spokój. Jednak spokój nie nadchodzi, ponieważ nigdy nie może wyrosnąć na glebie Rozpaczy. Twój stan to Niepokój ciągły i nieprzerwany, który ujawnia się z całą mocą kiedy ustaje sztuczna neurotyczna aktywność. Wyłazi jak poranione zwierzę z jamy świadomości i słyszysz skowyt uwięzionego ducha, który umiera dusząc się własnym przerażeniem. Eksperymentalny szczur zamknięty w klatce skazany na łaskę okrutnych bogów, którzy z zimną bezwzględnością zapisują każdy jego odruch, każdą linijkę bólu.

Możesz to jednak przetrawić, poczuć w pełni i zintegrować i wówczas staje się to przyczyną Drogi, pierwszą i fundamentalną Prawdą i prawda ta staje się cały czas aktualna, obecna – jednak zamiast cię przytłaczać dodaje ci mocy do Wielkiego Dzieła. Do Prawdziwej Pracy. Dlatego Mistrzowie mówią, że dobra sytuacja jest złą sytuacją, a zła sytuacja jest dobrą sytuacją. Ponieważ okazuje się, że zbyt wygodne życie gasi w nas moc, stajemy się leniwi, narcystyczni i pełni egoizmu i zaczynamy sobie stwarzać coraz bardziej okrutne dla innych atrakcje. Zjawiska: choroby, starości, śmierci – są meta programami – ciągłym przypominaniem o tym gdzie tak naprawdę żyjemy i w jaki sposób. O tym, że koniec końców wszystko się rozpada co powstało, co zostało stworzone. Jesteśmy Stworzeniami – czymś stworzonym jak samochód, albo robot.

Forma, odczucie, percepcja, formacje mentalne = świadomość. Jednak gości to wszystko Przestrzeń – Nieskończona Otwartość. Urzeczywistnić to – znaczy wyjść z Koła Warunku. Przekroczyć Nazwę i Formę. To jest Cel Drogi – Wyzwolenie. Wtedy możesz być każdą formą i każdą nazwą – co tylko chcesz, jak tylko chcesz, gdzie tylko chcesz. Stajesz się Magiem. Mistrzem Mocy. Esencją Istoty. Mądrością i Współczuciem. Zręcznym Środkiem i Metodą. Przebudzonym z Wielkiego Snu Ignorancji.

Pirat i Prepers byli Mutantami. Uczniami na Drodze. Nie wpadali w panikę i nie reagowali pod dyktando lęku, dlatego kiedy samochód wpadł w ten poślizg i świat wirował gubiąc proporcję i punkty orientacji, pozostali spokojni. Nie podejmowali żadnych zbędnych działań, pozwolili sytuacji na samoistny rozwój, śledząc uważnie dynamikę i energię wydarzenia. Nie tworzyli oporu – zostawili to tak jak jest. Pojazd wykonał kilka piruetów i dla dozorcy kamienicy spod numeru 8 wyglądało to doprawdy dość dramatycznie, kiedy stał z szuflą do odśnieżania i obserwował z wytrzeszczonymi w przerażeniu oczyma i kiepem zwisającym z sinych od przymrozka ust tą dość niecodzienną scenę, która zatrzymała się wraz z dość spektakularnym zaparkowaniem wozu wprost na parkingu przed posesją w której był cieciem.

– No kurwa Panie, kaskaderzy! – wykrzyknął i zaciągnął się łapczywie dość tanim tytoniowym wyrobem przemycanym przez wschodnią granicę. Na jego kufajkę rzucały światło przednie reflektory niczym ślepia czarnej bestii, która po stoczonej walce trwała w chwili pełnej opadającego napięcia.

Śmierć nie nadeszła. Życie triumfowało tuląc naszych bohaterów jak wyłowione z dzikiej rzeki szczenięta. Wszystko trwało tak krótko i było tak gwałtowne, że przez chwilę ukazało relatywizm czasu, który w takich momentach rozszerza się ukazując nam pewne ukryte aspekty i sam fakt tego jak złudna jest nasza codzienna percepcja, jak umowne są ramy tej mentalnej konstrukcji. Prepers i Pirat po prostu wysiedli jak gdyby nigdy nic. Nazywają to Wu Wei. Ochrona poza wysiłkiem.

– Pirat czułeś Czarnego Skurwiela? Jak próbował zmontować Temat! (jest to określenie w słowniku Prepersa na wiele zjawisk, ale w tym konkretnym momencie, chodzi o rzucenie Zaklęcia) To musi być jakiś potężny Stary Zaklinacz! Musi dysponować czymś o ogromnej Mocy związanym z polem tego miasta z Legendą.

Pirat w sprawie tak zwanej Magii, lub Czynienia był dość, można powiedzieć, powściągliwy. Biorąc pod uwagę dość bolesną kwadraturę świata i jego oszałamiające z perspektywy dłuższego czasu zmechanizowane, którego najbardziej przykrym objawem jest zdegenerowanie właściwości Mocy Człowieka i uczynienie z niego Niewolnika Warunków podległego Strukturze Śmierci. Był Mutantem zatem dysponował tylko fragmentami Pamięci. Pamięć jest ciągłością strumienia świadomości. Jeżeli jesteś Mistrzem jesteś połączony ze wszystkim czym byłeś, jesteś i będziesz, widzisz jasno przyczynę i skutek w każdej chwili. Moment jest Wszystkim – to Czwarty Czas. Wszystko wydarzyło się, wydarza się i będzie się wydarzać jednocześnie. Nasza percepcja czasu jest Klątwą – Zapomnieniem. Dlatego jesteśmy Ślepi, Głusi, Niemi – poruszamy się w ciemności niewiedzy pogrążeni w głębokich gęstych snach karmicznych, które możemy nazwać kolejnymi życiami następującymi po sobie. Moment umierania jest Resetem – Utratą Pamięci, to jest tak jak podczas zasypiania zanim zaczniesz śnić – tracisz Przytomność – Świadomość. Masz tak zwany Blackout. Punkt Zero. Czarne Światło. Większość ludzi traci wtedy wszystko, zostaje tylko esencja świadomości – matryca, którą można na nowo zakodować, jesteś zdezorientowanym głupcem, nieświadomym dzieckiem skazanym na Wdruk w postaci rodziny, edukacji, przekonań, religii – możesz mieć Przebicia, czyli skrawki bardzo subtelnych śladów, wspomnień z przeszłości, wiele pojawia się w snach kiedy wychodzisz z Programu. Jednak twój racjonalny umysł jest jednocześnie Strażnikiem, nie pozwoli ci na zbyt wiele, przywróci cię do porządku, podobnie jak inni śpiący ludzie. My siebie tutaj pilnujemy nawzajem w Niewiedzy – to jest tajemnica Systemu – Programu. Zawsze usuwamy tych, którzy w jakiś sposób się Przebili – jak błędne linijki kodu, jak niebezpieczny wirus, który zaburza perfekcyjną kwadraturę koła.

Jeżeli chodzi o tych Magów istnieje Droga Krwi i Droga Świadomości. Droga Ciała i Droga Ducha. Droga Krwi nazwana jest Restartowaniem i to na niej głównie opierają się Czarni Magowie. To jest jak gdyby klonowanie świadomości do nowej maszyny. Obsesja Krwi. Rodu. Dwanaście Pokoleń. Władcy. Dlatego w zasadzie nic się nie zmienia oprócz dekoracji. Rdzeń pozostaje ten sam. Władca – Niewolnik. Panowanie – Zniewolenie. Obsesja Kontroli.

Jednak istnieje jeszcze Trzynaste Pokolenie. To nie jest jedna z rodzin Krwi, to jest Rodzina Ducha, Wspólnota Mocy, która jest jak źródło z którego wypływają wszystkie rzeki świadomości. Jest to nazywane Świadomym Rozproszeniem. Bywają na szczytach i nizinach, są bogaci i biedni, znani i nieznani – działają w ukryciu dla pożytku wszelkiego Istnienia. Nigdy nie zarządza nimi chęć zysku i władzy po prostu wykonują Wielkie Dzieło. To miejsce pod Placem Wolności było bardzo dawno temu, kiedy jeszcze świat gościł w sobie wielość wymiarów – miejscem mocy pewnej bardzo potężnej Szamanki, która wywodziła się z Trzynastego Pokolenia. Żyła tu. Tu Czyniła. To jej był przekazany Dar. Była ta dzika puszcza, pełna tajemnic, głosów i pieśni. Sosny, leszczyny, lipy, dzikie ptactwo wzlatujące o brzasku w otwartą gardziel nieba. Nieskończone wszechświaty ukryte w kroplach rosy, zioła o potężnej magicznej mocy, które miały zdolność przywracania pamięci. Powstała mała społeczność ludzi, którzy podążali za jej pieśnią, każdego dnia z pokorą i oddaniem witali wschód słońca – byli wdzięczni za Dar Życia. Za Piękno. Ich umysły były proste, ciała zdrowe i mieli jasny cel – Być w Istnieniu. Ziemia przynosiła wszystko czego było trzeba. Soczyste owoce, dorodne warzywa, od czasu do czasu martwą zwierzynę. Nie zabijali istot żywych, nie ranili ciała matki pługami, nie gromadzili rzeczy. Mieli otwarte dłonie i serca, niczego nie trzymali – ani lęku, ani nadziei. Od czasu do czasu za sprawą Mleka Matki wpadali w Święty Szał podczas odwiecznych ceremonii w towarzystwie potężnego żywiołu Ognia przywołując Wielkie Uniwersalne Bicie Serca, które otwierało Bramy Światów. Rozgwieżdżone noce ożywione dudnieniem bębnów uwalniało ich ciała w bezczasowym tańcu żywej iskrzącej energii. Wirujące Spirale Mocy. Wszystko co pozornie martwe stawało się żywe, co milczące zaczynało mówić nigdy wcześniej nie słyszanym głosem – To była Pieśń.

Wielka Księga otwarta dla wszystkich tych, którzy chcą z niej czytać. Jednak, aby otworzyć drzwi do górnych i dolnych światów potrzebowałeś Mleka Matki, a tylko Kapłanki wiedziały jak je zrobić. Anat była jedną z nich. Wiedziała. Posiadała klucz do Bram. Potrafiła Prowadzić. Znała Drogę. I ten Krąg był dokładnie w tym miejscu, w tym mieście. Wciąż pulsował, jednak mało kto potrafił to Czuć. Większość bredziła przez Sen. To tutaj Czarne Psy spaliły jej ciało niosąc światu swoją okrutną doktrynę, tropiąc i mordując każdą żywą iskrę Odwiecznego Ognia, a Pieśń ucichła. Pozostały suche pozbawione soku modlitwy, zardzewiałe gwoździe, cierniste korony, wyryte w kamieniu martwe doktryny rzucone jak ochłap wygłodniałym zwierzętom, które utraciły wrodzony instynkt przywiązane do swoich Panów wykarmione strachem i poczuciem winy, lękiem i nigdy nie spełniającą się nadzeją.

Ciasna Doktryna.
Jednowymiarowe pudełko.
Kwadrat w kole.
Zamknięty obieg.
Więzienie Umysłu.
Utracona Pamięć.

010101

Jak możesz przekroczyć barierę Logiki?
Złamać Kod?
Odczynić Klątwę?

Wszystko tam śpi. Ukryte. Nieświadome.

Białe wiersze. Legendy. Jednak tutaj wracamy do realu, do twardych faktów, do postindustrialnego miasta, do Prepersa i Pirata, którzy siedzą z widzianym przez nas kątem oka akapitu Panem Cieciem, którego ksywa jest Boruta, a imię Jakub przy jakimś paździerzowym biurku i radzą odnośnie Planu. Halbka – skromna wódeczka z samogonu. Kiszone ogóreczki prosto ze słoika. Poniedziałkowa narada wojenna, pierwszy dzień tworzenia nowego świata w piwnicy przy Placu Wolności. Księga Genesis rozdział pierwszy. Na zachętę po kielonie. Boruta odpala przemycanego papierosa, głaszcze spracowaną pomarszczoną dłonią długą siwą brodę i czuje jak pełen ognia bimberek niczym wrząca rzeka Jordanu rozlewa się po spragnionej odpowiedniego płynu pustyni jego wysłużonego już ciała. Jego oczy są zmęczone widzianymi obrazami, dziesiątkami lat zatuszowanej jak morderstwo pierwszego stopnia Niewoli, tym widzialnym i zarazem niewidzialnym dla większości pogrążonych w hipnozie światem pozorów. Był ocalałym z Pogromu Umysłu. Odłączonym od Sieci – Programu starym rebeliantem, który prowadził swój pustelniczy żywot i z oddaniem spełniał swoją funkcję Strażnika. Strażnikiem był jego ojciec, dziad, pradziad i tak wstecz, aż do samych początków do spalonego na popiół ciała w samym środku Kręgu Mocy, do jej kości pokrytych pierwotnym pismem, do wielokolorowych kulek, które po niej zostały. Do medalionu, który ukrył się głęboko w ziemi w samym centrum Spirali, którą stworzył mroźny przenikliwy wiatr. To była noc wiosennego przesilenia, kiedy Psia Gwiazda niczym otwarty portal chłonęła jej nieskończonego ducha. Czarne Psy z pochodniami w okrutnych dłoniach siedziały w siodłach swoich upiornych koni, z gorejącymi od nienawiści ślepiami i syciły się energią „modlitwy śmierci” nucąc tą przerażającą melodię, która potrafi wyłączyć prawie każdą świadomość i uczynić z człowieka Śpiące Mięso, które możesz zaprogramować jak chcesz i używać do woli. Pornografia egzystencji. Tą okrutną scenę widziały błękitne oczy przodka Boruty, który został pierwszym Strażnikiem. I teraz te oczy patrzyły jak Pirat z nieskrępowanym zaciekawieniem skanuje wnętrze ich nowej miejscówki, które w istocie jest jak scenografia do „Powrotu Króla”. To była wielka rozległa podziemna kraina, ukryta głęboko pod Placem Wolności i dokładnie nad nim była wielka okrągła Komnata w której samym centrum była Spirala, a po czterech bokach, które wyznaczały kardynalne kierunki świata były Cztery Berła Żywiołów: berło Powietrza, berło Ognia, berło Wody, berło Ziemi. W samy środku była Spirala Przestrzeni. Portal pozbawiony Serca.

Medalionu.

Był ukryty w wściekłych pyskach Czarnych Psów, które węszyły, ale już dawno temu zgubiły trop, przekazując sobie Medalion, jednak nie mając pojęcia czym w istocie jest i jaka jest jego prawdziwa funkcja jedyne co mogli zrobić to wzmacniać nim swoje marne czary. Poprzez Krew dotarli aż tutaj, ponieważ krew jest upłynnioną informacją w liniach Czarnych Magów stała się Nośnikiem. Nie potrafią przejść przez proces śmierci świadomie i dlatego stworzyli inny sposób. Transfuzja. Przetoczenie całej krwi. Najczęściej ofiarami są opuszczone przez świat dzieci z sierocińców i domów dziecka, które „adoptują” – najważniejszy jest czas, dlatego czym młodsze tym lepsze. Pierwszy ruch to przetoczenie krwi, dlatego mają w tym celu swoje globalne konsorcjum, swój krwawy bank – walutę wszystkich grup. Najwyżej w hierarchii są ci z uniwersalną grupą 0. To ich Mistrzowie. Prorocy Nocy. Czarne Psy. Kiedy przytaczasz tą krew jest to jak instalowanie nowego oprogramowania i musisz zrobić to jak najwcześniej, ponieważ każde ciało ma swojego czystego ducha i czym dziecko jest starsze tym gorzej integruje i występuje coś co powszechnie nazwane jest schizofrenią – głębokim zaburzeniem osobowości o charakterystyce autoagresji. Cała ta „jazda” z czystością krwi w tak zwanych królewskich rodach „Władców” – dziedziców dwunastu pokoleń – rodzin oplatająca całą planetę jak ośmiornica – Mr Global – krwiożercza hydra pozbawiona cech ludzkich teraz ma postać korporacyjnej monokultury, która nazwana jest demokracją żeby było śmieszniej i ta „dobra nowina” przenoszona jest na ciałach pocisków i następujących po nich zakontraktowanych wojnach ekonomicznych i tak zwanej technokratycznej globalizacji. To wszechmocny Bóg Rozkładu. Niemożliwy do spłacenia Dług, który czyni całe populacje, regiony, kraje, kontynenty pariasami. Usłużną kastą niewolników. To krew z ich krwi, ciało z ich ciała. Nasze życie stało się ucztą ofiarną. Już nie potrzebują naszej pracy, mają swoje roboty, zautomatyzowane linie produkcyjne – cały pozaludzki system wykonawczy i dlatego muszą to zredukować do Absolutnego Minimum do niezbędnych „zasobów ludzkich”. Reszta pójdzie na przemiał do kontenera. Materia organiczna do użyźniania gleby Nowego Elizjum – trans humanistycznego utopijnego królestwa.

Cechą charakterystyczną jest Przepięcie. Przeszczep do nowych form, do nowych struktur wraz z odpowiadającymi im aktualizacjami oprogramowania. Musisz stworzyć odpowiedni kod bazowy w jak najwcześniejszym stadium – zrobić z dzieci narcystyczne, nieporadne i leniwe uzależnione od cyfrowej symulacji i konsumpcji klony. Wyhodować populacyjny zarodek totalnej zależności od technologii, który potrafi funkcjonować jedynie w tym sztucznym wyczarowanym jak mechaniczny królik z cyfrowego kapelusza świecie. Zerwać połączenie z Naturą z mądrością ziemi i przodków, zerwać nić, która pozwala wyjść z tego labiryntu złudzeń poprzez Moc Społeczności, Moc Współpracy i Wspólne Działanie. Rozdzielić. Poszatkować. Przemielić. Ulepić nowy twór: Adama i Ewę 2.0.

Adama, który nie wie czy na pewno jest Adamem i Ewę, która również nie jest o końca przekonana, że jest Ewą. Zrobić Adamo – Ewę. W ten sposób tworzysz najbardziej podstawowy konflikt nie na poziomie grup społecznych w stylu „dziel i rządź”, a na poziomie jednostki gdzie tak naprawdę zaczyna się cała Gra – tworzysz kogoś kto będzie wiecznie zajęty walką z samym sobą i będzie szukał tożsamości na poziomie podstawowych dualizmów i w ten sposób nigdy nie zapuka do drzwi twojej twierdzy, twojego punktu dowodzenia. Będziesz absolutnie bezpieczny i rozbawiony jego beznadziejnymi zmaganiami, ponieważ wiesz, że aby sytuacja mogła się zmienić wymaga to kilku fundamentalnych warunków. Pierwszym z nich i najważniejszym jest Świadomość. Przytomna ocena realnej sytuacji w jakiej żyjesz i tego kim tak naprawdę jesteś w tej Grze, gdzie się pozycjonujesz w tak zwanym kontekście. Musisz mieć – wiarygodny i prawdziwy Umwelt – środowisko zewnętrzne, które oddaje faktyczny stan rzeczy. Odzwierciedla świat w jego autentycznej kondycji. I to jest właśnie rola Społeczności w której przychodzisz na świat. To ona otwiera ci oczy, to ona cię prowadzi i naucza jak żyć, co jest najważniejsze, uczy cię walki i odwagi, szacunku do innych istot, zdolności komunikacji, inicjuje cię w naturę ludzkiego doświadczenia. To nie jest „mądrość” wyhodowanych doktorów z uniwersytetów, którzy mistrzują jedno, a w ogromie ludzkich spraw są analfabetami. To żywa i aktualna wiedza wynikająca z ludzkiego doświadczenia zwielokrotniona przez mądrość społeczności na fundamentalnym poziomie przetrwania i tworzenia siebie jako jednostki, która rozumie naturę egzystencji. Jest wykształcona duchowo, emocjonalnie i praktycznie. Jest zdolna do konstruktywnej współpracy. Dlatego jeżeli deprogramujesz ten pierwotny kod musisz go zmodyfikować w tej linijce. Dzielisz społeczność wyolbrzymiając różnice i zanieczyszczasz części wspólne – demonizujesz je. Pierwsze co musisz zrobić to przejąć rolę szamana – przewodnika duchowego – stworzyć medium – głos mieć zdolność infekcji oprogramowania. Musisz zniszczyć mitologię społeczności, podważyć jej opowieści – cały przekaz uderzyć w jej miękkie podbrzusze. W duchowość. Ponieważ na najgłębszym poziomie to właśnie jest najbardziej fundamentalne podłoże każdego zbioru. To naprawdę nie ma znaczenia czy to jest prawdziwe czy nie, czy jest fikcją czy prawdą – liczy się jedynie to kim się stajesz dzięki temu – to po owocach poznajesz każdy system czy to duchowy czy świecki.

Spójrz na drzewo, a zobaczysz owoc, spójrz na owoc, a zobaczysz nasiono, spójrz na nasiono a zobaczysz życie. Spójrz na życie, a zobaczysz jakie drzewo cię karmi. To jest uniwersalna zasada Gastro. I gdy już skompromitujesz szamana i podważasz jego wiedzę, intencję i pracę – stworzysz coś bardzo potężnego – Wątpliwość – nasiono z którego urośnie nowy zmodyfikowany twór bardziej uległy każdej ingerencji, każdej sugestii. Stworzysz zaburzoną pozbawioną tożsamości jednostkę, która podważa to co przyniosło ją ku życiu. Traci kontakt ze Źródłem. Odcinasz korzenie i możesz przesadzać do nowej zmodyfikowanej ziemi wśród podobnych sobie. Tak powstały nowoczesne państwa i miasta. Tworzysz system operacyjny oparty na unifikacji, wiarę w jednego boga, w jedno państwo, w jedną naukę w jedną prawdę – taki uniwersalny szary roztwór wtłoczony do każdego mózgu. Substancja szara, ani czarna, ani biała. Musisz kontrolować zmysły. Obraz, zapach, dźwięk, smak i w końcu myśl. Stworzyć nowy Umwelt. Masowe Media. Głos Nowego Boga w każdym domu. Objawienie Wielkiego Brata – naczelnego redaktora globalnego brukowca, który publikuje to samo we wszystkich językach Babilonu. Tym czymś jest Strach. Wytłuszczony nagłówek każdej wiadomości. Jesteś Zły, Świat jest Zły, Wszystko jest Złe. Jesteś Chory, Świat jest Chory, Wszystko jest Chore. Prawdziwa Pandemia. Realny Wirus. Śmiercionośna Choroba.

Umrzesz.

Informacja mutuje. Jak wirus. Ma zdolność materializacji poprzez działania istot, które są skażone i zaczynają czynić, działać – wprowadzać energię w ruch – manifestować.

Ryjąca w ciemnościach świnia. Bagienna woń Ignorancji. Maszyna mózgo – głowia, które utrzymuje koło warunku w nieprzerwanym ruchu. Głos w szczelnej hermetycznej przestrzeni sześciościanu tworzący nieskończone nadinterpretacje – hałaśliwy szum, który tworzy cały ten labirynt umysłu – ściany koncepcji, hipotez, domniemania, nadziei, lęku. Abstrakcyjny Konstrukt. Symulacja – Stymulacja. Narastający paranoiczny Lęk, który pulsuje niczym tętno, barwiąc każde doświadczenie. Rzeczywistość staje się Klatką. Więzieniem. Miejscem bez wyjścia. Myśl jest nasionem, zarzewiem każdego świata. Słowo jest Zaklęciem. Działanie jest Czynieniem. Skutkiem Czynienia jest Rzeczy – wistość.

Klątwa polega na tym, że wciąż i wciąż bez ustanku, próbujemy zmienić rzeczywistość na poziomie działania – skutku, rzadko na poziomie Zaklęcia, a prawie nigdy w rdzeniu na poziomie Myśli. Dlatego to wszystko jest jak wiecznie pożerający się wąż – hydra. Wciąż się odradza w tej samej chorobowej formie, bez względu na ilość rewolucji, które chcą coś zmienić. Istotą Magii jest praca z myślą, praca z wizją. Nauka ukierunkowania swojej energii. Nadająca moc Intencja. Świadome działanie. Przeprogramowanie Matrycy. Pisanie Kodu Źródłowego. Dlatego zostało to zdemonizowane, strywializowane. Wieczni tułacze szukający guru, przewodników, kapłanów – wołający o pomoc i zbawienie. Płaczliwe sieroty porzucone przez Boga Przyczyny na samym środku Pustyni. Stworzono Powszechny Przytułek Wspólnej Rozpaczy. Korporację Religijną. System operacyjny do zarządzania zagubieniem, niemocą, słabością, poczuciem winy i oczywiście „grze – chem”. Tak toczy się ta gra. Prawdziwy Mistrz nigdy cię nie uwarunkuje, nie uzależni, nie przykuje do martwych doktryn, do ślepego posłuszeństwa, do bezrozumnego naśladowania „świętości”.


Po prostu bezpośrednio wskaże Naturę rzeczywistości. Obudzi cię ze snu. To wszystko. Nie będzie tworzył mistycznej otoczki i kazał budować świątyń czy ruszyć świat z dobrą nowiną i pasywną przemocą objawiać wielką boską prawdę. To zwykle pierdolenie. Taki sposób na bycie wiecznym mistykiem, na zabawę w świętości jest dobry dla zagubionych sierot, bajki o piekłach, pałacach, kotłach, diabłach i ośmiu poziomach tajemnicy – wszystko to po prostu będzie cię trzymać w kole, z którego wiecznie będziesz się wyzwalał. Wiecznie będziesz w drodze, w doskonaleniu, w usiłowaniu – w już prawie dochodzę, prawie jestem. Za rogiem czeka Jezus, nirwana i matka przenajświętsza zawsze przecież dziewica. Mistrz pokaże ci zamiast tych wszystkich mistycyzmów, że wszystko ma tą samą podstawę. Jest poza rozróżnianiem. Jest to tak zwane cięcie podwójnym ostrzem miecza mądrości. Jebnięcie Transcendentu. Wróć dokładnie tam gdzie zacząłeś zanim przybrałeś maskę świętości. Wróć do mięsa i zamieszkaj w nim. Odkryj swój prawdziwy stan poza wszelkim oszustwem, bądź kim jesteś w pełni i świadomie. To ty jesteś Ścieżką, nie jest nią jakakolwiek doktryna. To wszystko. Nie ulegaj myśli, słowu i działaniu. Używaj ich, ale nie bądź nimi. Nie kupuj i nie sprzedawaj kolejnych oszustw. Pozwól wszystkiemu być tym czym jest w swoim autentycznym warunku. Pozwól światu tańczyć, żyć, umierać, cierpieć i wyzwalać się z cierpienia.

To jest nazwane równowagą. Działaniem bez działania. Na brzegu otwartego morza leży zasztyletowany Konstrukt – uśmiercone Mięso sztywnych poglądów i przekonań. Jest w tym obrazie pewien spokój, który zazwyczaj ci umyka zagłuszony narastającym przerażeniem. Podmiot opuścił orzeczenie. Na kolejnym obrazie widać tęczę i bawiące się beztrosko dzieci. Otwarte ramiona witające świat.

Ufność, która nie zna granic.

Pirat zapalił papierosa, poczuł ta dobrze znaną błogość. Brak napięć.

– Tak to jest to miejsce.

– Witamy w Domu – powiedział serdecznie Jakub Boruta.

%d blogerów lubi to: