Łódź się budziła.Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku, a za nim we wszystkich stronach miasta zaczęty się zrywać coraz zgiełkliwiej inne i darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami, niby chór potwornych kogutów piejących metalowymi gardzielami hasło do pracy. Władysław St. Reymont „Ziemia obiecana” Pirat jechał przez miasto swoją rozklekotaną czarną furgonetką. Spadł śnieg i …