Mózg to maszyna do przetrwania, nie wykrywacz prawdy. Jeśli do przetrwania trzeba się samo oszukiwać, mózg kłamie. Przestaje zauważać…nieistotne rzeczy. Prawda się nie liczy. Tylko przeżycie. I teraz już w ogóle nie doświadczacie świata, jaki jest.

Żyjecie w symulacji zbudowanej z założeń.

Peter Watts „Ślepowidzenie”

Gastropolis to moje uniwersum wyobraźni. To radość twórczej przygody, tworzona spontanicznie kraina, który rodzi się z chwili na chwilę w nieograniczonej przestrzeni umysłu. Tu nie ma limitów, barier, granic. To Kosmos. Świat przesiąknięty Duchem Gastro – krainie, którą kocham całym sercem i ma w sobie nieskończony potencjał wolności i kreatywności. Pisanie jest pierwotną formą Magii i to właśnie o niej są te opowieści – pozwalam by rodziły się spontanicznie na granicy snu i jawy, fizyczności i ducha, abstrakcji i konkretu.

To jest czysta zabawa formą, treścią, figurą retoryczną. Wszystkim. Jednocześnie jest to zaproszenie do tańca wyobraźni do tworzenia, do opowieści. Opowieści są naszym ludzkim dziedzictwem, wiedzą, symbolem – przekazem. W głębi serca jesteśmy Wolni. W swoim rdzeniu są to opowieści o wyzwoleniu, o duchowej podróży pełne inspiracji i ukrytych znaczeń. Nasz Duch jest odwiecznym obecnym narratorem. Głosem, który prowadzi nas przez labirynt życia i ukazuje coś doprawdy pięknego – zdolność do kreacji. Człowiek. Twórczość. Ewolucja.
Dopóki jest w nas Moc Ducha nie sposób nas zniewolić i sprowadzić do roli robotów, budzenie tej Mocy jest zadaniem „Gastropolis” przewrotnością, dobrodusznym szyderstwem z „kwadratowego koła” w jakim żyjemy.
Moja sztuka pisania jest „twórczością momentu”, którą odkryłem podczas tworzenia swojej pierwszej książki „17”. Dla trójki swoich pierwotnych bohaterów tworzę nowe dekoracje, nowe kostiumy i wyzwania. Nasz duch, nasze ciało, nasza energia. Moim zdaniem przychodzi czas kiedy w pełni powinniśmy zaufać sobie i swojemu doświadczeniu, pozwolić sobie odkrywanie kim jesteśmy i czego tak naprawdę chcemy. Rozpoznać to wszystko co zostało nam narzucone, zaimplementowane. Żyć w zgodzie z Wolą Serca. W prawdziwym świecie, który pozbawiony całej sztuczności narzuconych ról i koncepcji – wszelkich obcych ciał otwiera przed nami Autentyczność. Wyjść poza lęk oceny, poza strach odrzucenia to porzucić wszelkie nadzieje i obawy. Zaakceptować blaski i cienie swojego życia, swoje dziedzictwo. Być kucharzem życia – karmić świat prawdą, którą każdy z nas nosi w sobie. Nie jest to jedna zunifikowana prawda to miliony prawd, nieskończona liczba wymiarów – całych galaktyk, które pozostają w ukryciu i czekają na odkrycie. Życie jest naszą tarotową podróżą Głupca – istoty niewinnej, otwartej i pozbawionej lęku.
Nie czekajcie na zbawienie, na odkupienie. Nie czekajcie, aż się zacznie. Zacznijcie to sami. Tu i teraz. Żyjcie tak jak chcecie żyć wnosząc do świata szacunek dla inności, dla innych wymiarów istnienia. Dla ludzi, dla zwierząt, dla natury, dla wyobraźni, dla cierpienia i radości. To jest nasz świat. Nasz jedyny i niepowtarzalny akapit w Wielkiej Księdze Życia. Warto go zapisać. Zostawić ślad. Powiedzieć jasno i wyraźnie – Jestem tutaj! Żyję! To jest moja Opowieść. Mój Głos. Moje Istnienie. Może żyjemy raz, a może nieskończoną ilość razy. Musimy to sprawdzić, poznać tajemnice, które nas nurtują, odpowiedzi, których szukamy. W tym kosmicznym lustrze dostrzec swoją prawdziwą twarz i uśmiechnąć się, poczuć wdzięczność za wszystko, bowiem to właśnie jest Dar.

W cyklu „opowieści znad noża” pozwalam sobie na spontaniczne wglądy i wolność od wszelkiej kontynuacji od zniewolenia ciągłością zdarzeń.

Natomiast „sezon pierwszy” i każdy kolejny jest literackim serialem zachowując pewną fabułę i delikatną czerwoną nić prowadzącą nas przez Labirynt „Gastropolis”.

Nazywam się Marcin Piniak studiowałem dziennikarstwo i fascynuje mnie aspekt komunikacji, a szczególnie tej jaką nawiązujemy sami z sobą przekierowując uwagę z zewnętrznego świata ku naszej autentycznej naturze pełnej miłości i współczucia. Piszę, fotografuję i nagrywam felietony video i audio tworząc opowieści o zdrowej kuchni i świadomym życiu. Opublikowałem alegoryczną powieść „17” o cieniach zachodniej cywilizacji i procesie transformacji. Mojego pierwszego bloga paradyzine stworzyłem w 2005, który lokowany był w tak zwanej sieci przez 10 lat jako paradyzine.org, którego symbolem stał się szczur – jak ten w chińskim kalendarzu na 2020. Trochę to symboliczne, a jeżeli mam jakiś szamański zwierzęcy totem – to byłby nim szczur – laboratoryjny. Paradyzine był to osobisty wkład w kolektywne pole. Jednak wszystko się zmienia w coś innego teraz jest wegekuchnia.com. Kiedy zaczynałem internet był dla mnie wolnością wyrażania, bo studia i praktyki dziennikarskie i doświadczenia z tak zwanymi mediami ich porażająca „kwadratowość” szybko wywoływała u mnie odruch wymiotny. Wolność ceniłem zawsze bardziej niż pozycję.