Z wielkiego kosmicznego lustra
Bez początku i końca,
Wyłoniła się ludzka społeczność.
W tym czasie narodziło się wyzwolenie i narodził się wewnętrzny zamęt.

Gdy pojawił się lęk i zwątpienie
W ufność, która z natury jest wolna,
Powstały niezliczone rzesze tchórzy.

Z podążania ścieżką wolnej z natury ufności
I czerpania z niej zadowolenia,
Powstały niezliczone rzesze wojowników.

Niezliczone rzesze tchórzy
Ukryły się w jaskiniach i dżunglach.
Zabijali swoich braci i siostry i zjadali ich ciała,
Bestie były im przykładem,
Budzili przerażenie jeden w drugim;
Odbierali sobie życie.
Rozniecili ogromny ogień nienawiści,
Nieustannie mącili wody pożądania,
Pławili się w błocie lenistwa:
Nastała epoka głodu i zarazy.

Spośród tych, którzy poświęcili się pierwotnej ufności,
Spośród zastępów wojowników,
Jedni udali się w górskie odstępy
I wznieśli wspaniałe kryształowe zamki.

Inni powędrowali ku krainom pięknych jezior i wysp
I wznieśli urocze pałace.
Jeszcze inni dotarli na ładne równiny
I zasiali pola jęczmienia, ryżu i pszenicy.
Nie znali kłótni,
Zawsze panowała wśród nich miłość i ogromna szczodrość.

Bez zachęty, dzięki samoistnej nieprzeniknioności,
Byli zawsze oddani Majestatowi Rigdena

CHÖGYAM TRUNGPA

DSCN9897

Reklamy
%d blogerów lubi to: